Rozdział XVIII


Naruto na następny dzień poszedł do szkoły i miał nadzieje poważnie porozmawiać z Hinatą. Wczoraj było tak miło na wagarach, ale niestety musiał zadzwonić ten cholerny Daisuke. Chciał przekonać jakoś do siebie Hyuuge i dać jej do zrozumienia, że podoba mu się. Miał odpuścić zabieganie o jej względy ale nie może o niej zapomnieć. Po wczorajszej sytuacji tym bardziej. Wie, że Hinata też coś do niego czuje i zrobi wszystko, żeby ta w końcu się do tego przyznała i przestała zasłaniać się swoim niby chłopakiem. Naruto wszedł do szkoły i pierwszą osobą, którą spotkał był Daiki.
- Ej. Namikaze. Musimy o czymś pogadać – Daiki popatrzył na niego z mordem w oczach.
- E. Nie takim tonem. Czego chcesz ode mnie? - brązowowłosy pociągnął Naruto w stronę ściany.
- Pierwsza sprawa. Widziałem wczoraj niecodzienną sytuacje. A mianowicie Lee szarpał Sakurę – Naruto zmarszczył brwi – Wydaje mi się, że on coś przed wami ukrywa.
- Hinata mi wczoraj mówiła coś o tym, że wydaje jej się, że z Lee coś jest nie tak. Musimy się dowiedzieć co. Widziałeś ich dzisiaj?
- Nie. I właśnie tego się obawiam. Jeśli potrafił szarpnąć nią w szkole to co on musi robić jak są sami – mimo tego że Daiki nie był ich przyjacielem to bał się, że Sakurze coś się stanie. Lubił ją.
- Wiesz co? Jaka teraz lekcja? - Naruto układał w głowie plan jak znaleźć tę parę. Teraz to i on miał wątpliwości co do tego, że Sakurę ktoś napadł.
- Nie wiem. Ale chyba żadna ważna.
- To chodź. Idziemy ich szukać – oboje poszli do szatni. Najpierw wypytali prawie wszystkich z klasy o to czy ktoś ich widział. Dowiedzieli się, że podobno różowowłosa została dzisiaj w domu bo źle się czuła. Oboje skierowali się do domu Sakury.
- A druga sprawa – blondyn popatrzył na kolegę.
- Co? - Daiki nie wiedział o co mu chodzi.
- No jak mówiłeś o tym co wczoraj widziałeś to wcześniej wspomniałeś że jest to pierwsza sprawa. To pytam jaka jest druga.
- A. To Twoja wina, że Nana spotyka się z Sasuke a mnie olała – Daiki zacisnął pięsci.
- No nie żartuj. Przecież to nawet nie była Twoja dziewczyna – blondyn zaczął się śmiać.
- No i co że nie była. To moja przyjaciółka a Ty i Sasuke stanęliście między nami.
- Może najpierw zajmiemy się problemami Sakury- Odparł ze srogą miną. - a później Twoimi sercowymi rozterkami?- Mówiąc to zaczął się głośno śmiać.

Po 5 minutach drogi w ciszy dotarliśmy po dom Sakury. Zapukaliśmy ale nikt nam nie otworzył. Zadzwoniłem do różowowłosej. Nie odbierała. Zdenerwowany całą tą sytuacją postanowiłem zadzwonić do brata Sasuke. W końcu pracuje w policji może wie coś o nim. Po kilku sygnałach odebrał telefon.
- Cześć. Jesteś w pracy? – zapytałem
- Jestem. A co tam? - ogarnąłem mu całą sytuacje. Itachi powiedział żebym dał mu 30 minut i zadzwoni do mnie. Poszliśmy oboje na ławkę przy ulicy. Nic do siebie nie mówiliśmy. Oboje przejęliśmy się tym, że Haruno nie ma w domu a podobno źle się czuła. Po krótkim oczekiwaniu zadzwonił Uchiha.
- Znalazłem trochę o Twoim koledze i powiem Ci szczerze, że nie wygląda to dobrze. Jego ojciec siedzi w więzieniu za zabicie żony, a on mieszka przy ul. Parkowej 11/5. Tylko uważaj na siebie, bo to nieciekawe miejsce. Biegiem ruszyliśmy pod wskazany adres. W międzyczasie zadzwoniłem po Sasuke. Mieliśmy nadzieje, że nie jest za późno.

Hinata siedziała na schodach prowadzących na dach szkoły. Zastanawiała się nad wczorajszym dniem i nad tym co się wydarzyło między nią a Naruto. Nie wiedziała czy będzie potrafiła spojrzeć Daisuke w twarz. Powinna z nim zerwać. Nie wie czy potrafi dalej oszukiwać samą siebie i ranić swojego chłopaka. Z rozmyśleń wyrwał ją znajomy głos.
- Cześć skarbie. Co taka smutna jesteś? - chłopak przytulił ją.
- Cześć, dobrze że jesteś. Chciał o czymś z Tobą pogadać – popatrzyła mu w oczy – chyba nie możemy się dalej spotykać.
- Co? Dlaczego? - Daisuke wstał i popatrzył na dziewczynę zszokowany – To przez niego tak?
- Naruto nie ma z tym nic wspólnego. Po prostu nie chce Cię już dłużej ranić – Hinata spuściła głowę.
- Widziałem was wczoraj. Co on ma czego ja nie mam? - w oczach miał łzy.
- Ja Cie nie kocham – dziewczyna wstała i uciekła zostawiając zrozpaczonego Daisuke samego. Wiedziała, że sprawia mu tym zawód ale nie nie chciała brnąć w to dalej. Oszukiwanie siebie i jego nie miało dłużej sensu. Zakochała się w blondynie i nie mogła przestać o nim myśleć. Nie wyobrażała sobie życia z kimś innym.

Daiki i Naruto doszli do bloku w którym mieszka Lee. Czekał już tam Sasuke i razem weszli do klatki. Pobiegli pod drzwi kolegi i głośno zapukali. Po dłuższej chwili drzwi otworzyły się i w progu zobaczyli kolegę.
- Cześć. Jest u Ciebie Sakura? - Naruto odezwał się jako pierwszy.
- No hej. Nie ma, a co? - chłopak zmarszczył brwi.
- Szukamy jej, bo nie możemy się do niej dodzwonić – tym razem wtrącił się Sasuke.
- Ode mnie też nie odbiera telefonów. Miałem właśnie do niej iść. To może razem pójdziemy – zapytał.
- Dobra. To czekamy – chłopak chciał już zamknąć drzwi. Z wnętrza mieszkania usłyszeli płacz Haruno. Sasuke odepchnął Lee i wbiegł do mieszkania. Zobaczył zapłakaną i przywiązaną do łóżka dziewczynę.

Komentarze