Rozdział XVII
Naruto
ruszył w stronę grupki osób stojących na schodach prowadzących
na dach szkoły. Pierwsze co rzuciło mu się w oczy była
przytulająca się para. Zacisną pięści jednak wiedział że musi
się opanować. Obiecał sobie że nie będzie walczył o dziewczynę,
która złamała mu serce. Podszedł bliżej, przywitał się
kolegami i usiadł obok Sasuke.
- Ej,
co powiecie na zerwanie się z dwóch ostatnich?
- Nie
mogę dzisiaj. Przecież wiesz, że mam problem z biologią. Nie dam
rady – TenTen odpowiedziała jako pierwsza. Od początku nauki w
liceum zmaga się z nieszczęsnym nauczycielem.
- Sorry
stary. Ja też nie mogę. Po ostatniej wywiadówce mam chodzić na
wszystkie lekcje – Naruto popatrzył z niedowierzaniem na
czarnowłosego – I na dodatkowe też - powiedział z grymasem.
Reszta grupy jak na zawołanie kiwnęła głową na znak, że oni też
idą na lekcje.
- W
takim wypadku ja też pójdę. Sam nie będę chodzić po mieście –
zrezygnowany podparł ręką podbródek. Chwilę później zadzwonił
dzwonek. Wszyscy wstali i ruszyli w stronę klasy. Do ostatnich dwóch
lekcji czas mijał wolno. Blondyn szedł w stronę stołówki. Pisząc
SMS-a wpadł na osobę zmierzająca z naprzeciwka. Delikatnie uniósł
głowę i zobaczył przed sobą wściekłą twarz Hinaty. Nie chcąc
się narażać na jej złość chciał ją delikatnie wyminąć
jednak dziewczyna złapała go za rękaw. Pewien, że zacznie na
niego krzyczeć zamknął gwałtownie oczy, jednak nie czując
żadnego uderzenia otworzył je. Granatowowłosa patrzyła na niego
zdziwionym wzrokiem.
- Coś
się stało? - zapytał spokojnie chłopak próbując zbadać
sytuacje w jakiej się znalazł.
- To
chyba Ty na mnie wpadłeś nie ja na Ciebie - odparła stanowczo nie
odrywając zaciśniętej pięści na rękawie kolegi.
- Najwidoczniej
nie tylko ja nie patrzyłem jak szedłem co? - uśmiechną się
zadziornie.
- I
co się cieszysz? Patrz następnym razem jak idziesz.
- Jedyne
co zauważyłem to, że bardzo lubisz mnie trzymać za rękę. Jednak
nie musisz jej zabierać. Bardzo mi się to podoba – tym razem na
twarzy Namikaze wystąpił szeroki uśmiech pokazujący rząd
białych, równych zębów. Hinata popatrzyła na swoją rękę i
energicznym ruchem zabrała ją. W tym momencie jej twarz
przypominała dojrzałego pomidora – A może Ty chcesz się ze mną
zerwać z dwóch ostatnich?
- Nie
mam czasu na takie rzeczy. W przeciwieństwie do ciebie ja się uczę
– pokazała książkę, którą trzymała w drugiej ręce.
- No
Hinata. Nie przesadzaj. Będzie tak jak za starych dobrych czasów.
Pogadamy, powspominamy. To chyba lepsze niż siedzenie u Oro na
lekcji.
- Daj
spokój. Znajdź sobie kogoś innego.
- Nie
daj się prosić – popatrzył na nią z miną zbitego psa. Po
chwili dziewczyna uśmiechnęła się i złapała za wystawioną w
jej stronę rękę chłopaka. Ruszyli w stronę szatni. Po przebraniu
się wyszli na dwór i skierowali się w stronę parku.
Daiki
siedział na schodach i przyglądał się uczniom chodzącym po
korytarzu. Myślał cały czas o Nanie. Jak mogła go zostawić dla
Sasuke. Nie oczekiwał, że będzie ważniejszy od chłopaka
dziewczyny ale nie spodziewał się, że ta całkowicie zerwie z nim
kontakt. Nie wiedział co robić. Chce jej szczęścia i nie zamierza
rozdzielić jej z czarnowłosym. Przecież nie jest zazdrosny o nią.
Może trochę. Ale przecież kiedyś spędzała z nim cały swój
wolny czas a teraz powie jedynie cześć i koniec. Nie porozmawia z
nim. Męczy go już to ale nie chce całkiem jej stracić. Kiedyś
było inaczej. Miał nadzieje, że po ostatniej rozmowie chociaż
trochę się zmieni ale wyszło jeszcze gorzej. Nie sądzi, żeby
Sasuke cos jej powiedział. On taki nie jest. A może to ten gbur
Namikaze. Tak. To pewnie on. Daiki wstał z zamiarem poszukiwań
blondyna jednak natkną się na niecodzienną scenkę z udziałem
Sakury i Lee. Chłopak szarpną dziewczynę myśląc, że nikt nie
widzi. W jej oczach pojawiły się łzy. Daiki szybko podszedł do
pary i odepchną chłopaka.
- Co
Ty jej robisz?
- Nic.
Zresztą to nie Twoja sprawa – popatrzył na chłopaka i złapał
dziewczynę na rękę – prawda Skarbie? - różowowłosa tylko
kiwnęła głową na znak że się z nim zgadza. Odeszli zostawiając
zszokowanego chłopaka samego.
- Coś
mi nie gra – powiedział szeptem Daiki i poszedł w kierunku klasy.
Teraz koniecznie musiał znaleźć blondyna.
Hinata
z Naruto przemierzali uliczki Konohy kierując się w stronę parku.
Na dworze było chłodno jednak nie przeszkadzało to im. Cieszyli
się, że mogą spędzić odrobinę czasu ze sobą jak kiedyś.
Weszli do parku i usiedli na jednej z ławek nie przejmując się, że
są mokre.
- I
nie było aż tak źle, co? - chłopak uśmiechną się zadziornie.
- Było
gorzej – dziewczyna zaczęła się śmiać widząc minę chłopaka
na jej słowa – a tak naprawdę to nie sądziłam że możesz
czasem nie zachowywać się jak debil.
- Dziękuję
za komplement. Czasami mnie coś najdzie – na jego ustach pojawił
się uśmiech ale nie taki jak zawsze. Ten był szczery i
przepełniony radością Hinata wpatrywała się w twarz chłopaka.
Była o wiele ładniejsza gdy uśmiechał się.
- Chciałam
tak ogólnie z Tobą porozmawiać o czymś ważnym – granatowowłosa
popatrzyła z powagą na Naruto.
- Wal
– powiedział i popatrzył w niebo.
- Boję
się o Sakurę. Wydaje mi się, że Lee ma coś z tym wspólnego.
- Lee?
Skąd Ci to do głowy przyszło. Przecież to taki dobry chłopak.
Chyba - Naruto zamyślił się.
- On
tak dziwnie na nią patrzy. I niby podobno wyszła od niego i nie
wróciła do domu. Niby ktoś ją napadł i normalnie wróciła do
domu. Coś mi tu nie gra Naruto – popatrzyła na niego ze łzami w
oczach. Podsuną się do niej i objął z tyłu ramieniem.
- Jesteś
przewrażliwiona. Jakby coś jej zrobił to powiedziałaby Ci. Jest
Twoją przyjaciółką. Nie ukrywałaby czegoś takiego.
- Może
i masz racje. Powinnam się aż tak nie przejmować. Sakura nie jest
mała. Gdyby coś się działo powiedziałaby – odsunęła się od
Naruto.
- No
właśnie. A więc teraz… - chłopak wstał i popatrzył na
dziewczynę z dziwnym uśmiechem. Hinata zaczęła wstawać powoli z
ławki. I odsuwać od kolegi. Nie wiedziała co mu chodzi po głowie–
Jak Cię złapie to dasz się wyciągnąć gdzieś w sobotę – i
zaczął za nią biec. Dziewczyn uciekając śmiała się głośno
przez co nie mogła szybko biec. Po chwili Naruto złapał ją jednak
oboje stracili równowagę i upadli. Chłopak zaczął łaskotać
dziewczynę leżąc na niej.
- Przestań.
Pójdę gdzieś z Tobą w sobotę. Ale nie będzie to randka –
przestał ją łaskotać. Patrzyli na siebie a ich twarze dzieło
tylko z dwa może trzy centymetry. Naruto zaczął zbliżać swoją
twarz do dziewczyny jednak nagle rozdzwonił się telefon Hinaty.
Naruto z wściekłą miną wstał z dziewczyny.
- Słucham?…
Daisuke?… Nie nic mi się nie stało… Idę do domu… Dobra. To
do zobaczenia… - dziewczyna rozłączyła się i wstała.
- Muszę
już iść. Na razie – powiedziała i zakryła twarz włosami żeby
chłopak nie widział rumieńców na jej twarzy. Jednak Naruto
podszedł do niej i odgarnął włosy. Popatrzył jej w oczy i wpił
się w jej usta. Dziewczyna po chwili zaczęła oddawać pocałunki
jednak opamiętała się i oderwała się od niego. Uderzyła go w
policzek z otwartej dłoni.
- Przestań.
Ja mam chłopaka – zanim blondyn zdążył cokolwiek odpowiedzieć
dziewczyna już biegła w kierunku swojego domu. Namikaze złapał
się za policzek.
- Podobam
jej się – szepną i poszedł w kierunku szkoły. Za chwilę w tym
samym miejscu pojawił się Daisuke.
Komentarze
Prześlij komentarz