Rozdział XVI
Wieczorem
wszyscy razem postanowili wyjść do baru. Tak dawno razem nie
wychodzili. Spotkali się przy placu szkolnym i ruszyli do centrum.
Sasuke pociągnął Naruto za rękę i wypchnął go z grupki osób.
- Gdzie
Twoja Sharon? Czyżbyś już zapomniał jak się zalicza panienki? –
zaśmiał się Sasuke.
- Hahaha.
Nie udało Ci się. Była nawet niezła. Nie powiem. Jakbym był inny
to mógłbym się zakochać. Ale że jest jak jest to wiesz sam.
Zaliczyłem i poszedłem. Jak zawsze – chłopak wystawił rękę na
przybicie piątki. Sasuke popatrzył na niego i się uśmiechną.
Odpowiedział na gest przyjaciela. Oboje dołączyli do reszty.
Hinata obserwowała ich. Zastanawiała się o czym rozmawiają.
Obejrzała się dookoła i zobaczyła, że nie ma z nimi Sakury.
Wyjęła telefon i zaczęła dzwonić. Niestety dziewczyna nie
odbierała. Zdzwoniła jeszcze raz. To samo. Zadzwoniła tym razem do
Lee.
- Słucham
– Lee burknął do słuchawki po pierwszym sygnale.
- Jest
u Ciebie Sakura? Nie mogę się do niej dodzwonić? – dziewczyna
była zszokowana tonem głosu chłopaka.
- A
tak jest. Właśnie będziemy oglądać film. A co się stało?
- Pomyślałam
że może przyjdziecie do baru dzisiaj? Tam gdzie zawsze.
- Nie, wiesz. Nie sądzę żeby Sakura miała ochotę po tym co się
wydarzyło – Lee zdążył opowiedzieć wszystkim o kłamstwie
jakim jest napaść na Sakure.
- No
rozumiem. Nie pomyślałam. To do zobaczenia – Hinata się
rozłączyła. Miała złe przeczucia. Czy aby na pewno Sakure
zaatakowali jacyś bandyci czy może chodzi o coś innego. Miała
nadzieje że Lee nic jej nie robi. Machnęła głową. „Przecież
to jest niemożliwe.” – pomyślała. Odgoniła od siebie te myśli
i weszła do baru razem ze wszystkimi. Po godzinie zabawy chcąc nie
chcąc Naruto był wstawiony. Nie miał zamiaru dzisiaj pić ale
wyszło jak zawsze. Nie można było powiedzieć, że był ostro
pijany. Co to to nie. Dla niego wypicie 4 piw to dopiero początek.
Taką mocną głową nie mógł pochwalić się Neji. Chłopak nie
wychodzi dość często do takich miejsc bo nigdy mu się nie
chciało. Brunet siedział przy stoliku i podpierając ręką brodę
bełkotał coś do zajadającego się pizzą Shikamaru. Widząc, że
ten go nie słucha zaprzestał mówić i popatrzył na parkiet. Nie
miał zamiaru wstawać i dołączać do nich, mimo że nie raz któraś
z dziewczyn albo jeden z chłopaków podchodził i ciągnąc go za
rękę gadał, żeby trochę potańczył bo zaśnie na stoliku. On
jednak nie wzruszony tym siedział dalej i nic się nie odzywał. Co
chwile tylko popijał piwo. Teraz zostało mu
tylko na dnie. Podniósł kufel i popatrzył na zawartość.
Następnie przystawił go sobie do ust i szybko wypił. Głośno
odstawił naczynie i zabrał się za poszukiwanie pieniędzy aby
kupić sobie następne. Gdy tak szperał po kieszeniach zauważył
przysiadającego się do stolika Namikazego. Popatrzył na niego i
chciał poprosić go o kupno piwa ale blondyn był pierwszy.
- Wszystko
z tobą okey? - Neji popatrzył na niego zamglonym wzrokiem. Czuł,
że wszystko zaczyna podchodzić mu do gardła. Złapał się za
usta, wstał gwałtownie przez co zachwiał się mocno i upadł. Na
jego nieszczęście potrącił krzesło, które z wielkim łomotem
przewróciło się. Kilka oczu popatrzyło na niego ale nie
zawracając sobie tym głowy Hyuuga próbował wstać. Naruto
podszedł do niego i szybko go podniósł.
- Chodź
na dwór. Niech cię trochę przewieje – brunet nic nie
odpowiedział i korzystając z pomocy chłopaka jaką było
podtrzymanie go aby się nie wywrócić wyszedł z baru. Stanął pod
ścianą na zewnątrz i złapał się za żołądek. Zimne powietrze
otrzeźwiło go trochę ale nie na tyle, żeby mógł spokojnie
wrócić do środka i bawić się zresztą. Podniósł wzrok i
spojrzał na twarz blondyna. Jednak nie dane było mu tak patrzeć w
nieskończoność gdyż odezwał się jego żołądek. Hyuuga
pochylił się i zwrócił wszystko co do tej pory wypił i zjadł.
Po paru chwilach zobaczył chusteczkę, którą Naruto przystawił mu
prawie pod sam nos. Wziął ją i wytarł usta.
- Chodź
odprowadzę Cię. Chyba już czas żebyś się położył –
Namikaze uśmiechnął się do Nejiego.
- Nie.
Ja chcę się jeszcze pobawić. Kup mi piwo i będzie dobrze –
dopiero teraz alkohol dał się we znaki. Shikamaru czuł się jak
nowo narodzony. Chciał tańczyć, śpiewać, całować. Wszystko
naraz. Wyprostował się i już chciał dać krok, jednak nogi nie
chciały z nim współpracować. Zamiast do przodu, pochylił się na
bok. Jednak jakimś cudem udało mu się złapać równowagę. Naruto
zaczął się śmiać i ze łzami w oczach złapał kolegę za ramie.
Oboje ruszyli w stronę domu bruneta. Blondyn miał niezły ubaw
odprowadzając pijanego Nejiego. W pewnych momentach zastanawiał się
czy jak jego ktoś odprowadza do domu to też tak się zachowuje.
Brunet śpiewał po drodze piosenki i gadał sam do siebie, co chwila
potrącając kolegę przez co ten nie mógł w pewnych momentach
utrzymać go. W wyniku tego chłopak się zataczał to od lewej
strony chodnika to na drugą Po tej długiej i zabawnej drodze do
domu stanęli przed drzwiami do miejsca zamieszkania bruneta. Blondyn
znalazł w kieszeni bruneta klucze i otworzył cicho drzwi. Nie
chciał pobudzić rodziców chłopaka więc szybko skierował się do
pokoju Hyuugi. Jednak to, że on wiedział, że nie warto krzyczeć i
głośno gadać Neji nie. Jakimś cudem nie obudził się nikt.
Naruto wtoczył do pokoju kolegę i zapalił światło. Dopiero teraz
zobaczył twarz kolegi. Był blady ale policzki miał czerwone.
Nieprzytomny wzrok chłopaka wskazywał na to, że nie kontaktuje.
Doprowadził go do łóżka i położył go. Naruto ruszył w
kierunku drzwi. Jeszcze ukradkiem spojrzał na kolegę i zaśmiał
się.
-Naruto.
Dlaczego nie przyszła z nami Ten Ten. Ja chcę się z nią kochać –
brunet wydymał usta w grymasie i zasnął. Tak jakby nigdy nic.
Blondyn zgasił światło i wyszedł. Jednego był pewny. Musi mu
wszystko jutro opowiedzieć. Jego dziewczyna nie imprezowała dzisiaj
z nimi bo zachorowała. Przynajmniej nie musiała oglądać Nejiego w
takim stanie. Oj była by kłótnia. Naruto wyszedł z domu chłopaka
i zamknął drzwi na klucz. Jutro z samego rana musi tu wrócić żeby
oddać go. Nie było mu po drodze ale mus to mus. Po 20 minutach
dotarł do baru, wszedł i usiadł na miejscu w którym wcześniej
siedział. Rozejrzał się w poszukiwaniu znajomych. Nie musiał
długo czekać by zobaczyć jednego z nich. Do stolika podszedł
Sasuke.
- Gdzie
Ty byłeś?
- Odprowadzałem
Nejiego. Upił się trochę i sam by nie doszedł – Naruto zaśmiał
się na wspomnienie drogi jaką przebył z kolegą.
- Aha
– Sasuke usiadł i popatrzył w drzwi wejściowe. Jego oczy
otworzyły się do granic możliwości – Eee. Naruto? Lubisz jak
dziewczynę, którą przelecisz jednego dnia spotykasz parę godzin
później? - Sasuke popatrzył z obawą na kolegę.
- No
nie pierdol – blondyn spojrzał tam gdzie patrzył Sasuke. Zobaczył
dziewczynę, która na jego widok uśmiechnęła się promiennie i
machając podeszła do stolika.
- Naruto
– krzyknęła dziewczyna piskliwym głosem – Dlaczego tak szybko
ode mnie poszedłeś. Mam nadzieje zabawić się jeszcze raz – od
dziewczyny mocno pachniało alkoholem. Naruto odsunął twarz gdyż
dziewczyna wcześniej przybliżyła ją tak mocno, że ich nosy
prawie się stykały.
- Sharon
– Naruto wziął głęboki oddech. Musiał zrobić to tak jak zawsze
gdy dziewczyna za mocno się kleiła. Zamknął oczy a gdy je
otworzył były puste, bez uczuć. Wrażenie jakie ktoś mógł
odczuć po głębszym przyjrzeniu się w nie to spadanie w ciemną,
bez dna dziurę – Chyba mnie źle zrozumiałaś. To było raz i
koniec. Więcej się nie spotkamy. Rozumiesz? – dziewczyna uderzyła
w twarz blondyna i ze łzami w oczach odeszła. Naruto popatrzył na
kolegę.
- Jak
cię któraś kiedyś nie zabije to będzie cud – Sasuke zaczął
się śmiać. Blondyn nie przejęty sytuacją sprzed chwili dołączył
do chłopaka.
- Widzisz
tamtą? - Naruto wskazał na blondynkę o długich nogach i bardzo
obfitym biuście – Ty nie możesz ale ja z chęcią się nią zajmę
– wstał i podszedł do dziewczyny. Po chwili rozmowy oboje
tańczyli bardzo blisko siebie co jakiś czas się całując. Nie
minęło 30 minut a blondyn, trzymając nowo poznaną koleżankę za
rękę wyszedł z baru. Sasuke widząc to złapał się za głowę.
Hinata
siedziała w swoim pokoju delikatnie popijając herbatę. W oczach
miała łzy pomimo że wiedziała iż nie powinna płakać. Nic nie
łączy ją z tym chłopakiem ale jednak nie mogła się powstrzymać.
Jeszcze niedawno był tak nią zainteresowany a parę dni wcześniej
wyszedł z jakąś blondyną z baru. Każdy głupi zorientowałby
się, że nie idą rozmawiać. Wzięła duży łyk herbaty a
następnie odstawiła kubek na biurko. Położyła się na łóżku i
zamknęła oczy. Nie mogła go winić za to, że podrywa inne
dziewczyny. Przecież z nią chyba robił tak samo. Cieszy się
jednak, że mu nie uległa. Byłaby wtedy jedną z tych wszystkich
lasek, które on obraca a później zostawia. Ale nie mogła się
pogodzić z tym, że chłopak w którym się zakochała nic do niej
nie czuje. Ciężko jest jej patrzeć jak co rusz wodzi wzrokiem za
inną bądź idzie się z jakąś pieprzyć. Nie wie co widzi w tym
chłopaku ale nie może tak po prostu o nim zapomnieć. Wiele razy
próbowała. Daisuke też nie pomaga. Wcześniej, owszem zapominała
przy nim o Naruto ale teraz gdy tylko jest z chłopakiem zastanawia
się jak by było gdyby Naruto z nią był. Co by robili i wiele
wiele więcej. Jednak wiedziała, że musi z tym wszystkim walczyć.
Przecież Naruto nie zwiąże się z nikim na stałe. A ona takiego
związku potrzebowała. Miłości bez granic, kwiatków, serduszek.
To był związek jakiego ona oczekiwała. Gdyby była z Naruto nie
potrafiłaby mu chyba zaufać jeśli chodzi o dziewczyny. Gdyby
wychodził gdzieś z chłopakami ona rwałaby sobie włosy z głowy i
zastanawiała się czy aby przypadkiem nie wylądował z jakąś
dziewczyną w pokojowym hotelu albo u niej w domu. Jednak nawet to
nie pomagało aby odkochała się w blondynie. Postanowiła dać
sobie czas na zapomnienie ale z dnia na dzień coraz bardziej
utwierdza się w uczuciu do Naruto. To wszystko rozrywa ją od środka
nie pozwalając na chwilę ukojenia. Jej serce płacze z tęsknoty na
Namikaze a ona nie może nic zrobić. Zmęczona przekręciła się na
bok i po chwili usnęła.
Komentarze
Prześlij komentarz