Rozdział XV
Lee
podążył szybkim krokiem w stronę domu Sakury. Obawiał się, że
ich znajomi dowiedzą się o wszystkim. Musi być od teraz bardziej
ostrożniejszy. Od teraz przez co najmniej m-c musi przestać karać
dziewczynę. Mimo że dość często nie może się powstrzymać musi
się opanować. Nie chce wylądować w więzieniu jak jego ojciec.
Powiedział Hinacie, że jego rodzice zginęli w wypadku ale nie jest
to prawdą. Jego ojciec zabił jego matkę 7 lat temu. Siedzi w
więzieniu i nigdy z niego nie wyjdzie. A on nie chce zgnić w
więzieniu jak on. Nie pozwoli na to żeby ona pisnęła choć słówko
komuś. Więc musi przestać jak na razie z tym i grać przed
wszystkimi dobrego chłopka. Doszedł do jej domu i zadzwonił
dzwonkiem. Drzwi otworzyła jej mama.
- Dobry
wieczór. Jest Sakura w domu – powiedział miłym głosem.
-Oczywiście
Lee. Ale muszę z Tobą o czymś porozmawiać – Sakury mama miała
poważną minę.
- Tak.
O czym? – zaprosiła go do domu i weszli do salonu.
- Jak
wróciłam z pracy i weszłam do Sakury do pokoju zobaczyłam że ma
pod oczami siniaki. I nie są one takie jak od niewyspania. Jakby ją
ktoś pobił. Czy wiesz coś o tym? – popatrzyła podejrzliwie na
chłopaka.
- Jak
to? Nie widziałem Sakury od wczoraj. Wyszła ode mnie o 21. Hinata
mówiła, że była u niej rano ale jej nie było. Może ktoś ją
napadł – chłopak perfekcyjnie potrafił grać niewiniątko.
Wydawał się przestraszony i zaniepokojony.
- O
Boże. Moja córka – mama Sakury szybko wstała i pobiegła do
pokoju córki. Sakura spała. Zaczęła ją budzić.
- Co
się stało – spytała Sakura przez sen.
- Co
się stało? Kto Cię pobił? Dlaczego nie zadzwoniłaś? – jej
mama zaczęła płakać. Sakura popatrzyła na nią ze łzami w
oczach. Spojrzała też na chłopaka. Zrozumiała od razu co się
stało. Tak bardzo chciała powiedzieć, że to on ją pobił ale nie
mogła. Bała się go. Bała się że ją zabije.
- Nic
mamo. To naprawdę nic. Obroniłam się. I wróciłam do domu. Nic
się nie stało. Mamo uspokój się – nie mogła nic więcej
powiedzieć gdyż głos uwiązł jej w gardle. Lee delikatnie
chrząknął – Mamo mogę porozmawiać o tej sytuacji z Lee?
- Oczywiście
córciu – kobieta wstała i ruszyła w stronę drzwi – Proszę
Lee. Nie pozwól by ktokolwiek jeszcze ją skrzywdził – Wyszła.
Lee usiadł obok Sakury. Ta skuliła się czekając na cios z jego
strony. Ale nic nie poczuła. Podniosła głowę i spojrzała na
chłopaka. Patrzył na nią wzrokiem pełnym odrazy. Tak bardzo
chciała żeby zamiast niego siedział tu Sasuke a kłamstwa
opowiedziane przez Lee jej matce były prawdą. Nie przeżywała by
tego bólu cały czas a tylko dzisiaj czy jutro. Ale jednak
rzeczywistość jest inna, bardziej brutalna, nie kolorowa.
- Twoi
przyjaciele zaczną zaraz się domyślać co się dzieje. Twoja matka
wielce w panikę wpadła. Ja pierdole co to ma być. Parę sińców i
już wielka afera. Do końca tygodnia nie idziesz do szkoły. Powiem
wszystkim to co powiedziałem Twojej matce. Masz przed nimi udawać
jasne? Inaczej wiesz co Cię czeka. Na razie muszę z tym odpuścić.
Nie chce przez Ciebie szmato wylądować w więzieniu. Ale nie myśl
sobie, że to już koniec. Za każdym razem jak będzie coś źle ja
to zapamiętam. I za miesiąc będzie jeszcze gorzej niż zazwyczaj.
Rozumiesz? – popatrzył na nią wściekłym wzrokiem.
- Tak
– powiedziała cicho i zamknęła oczy. Usłyszała kroki i
zamykanie drzwi. Położyła się na łóżko. Chciałaby żeby ten
miesiąc trwał wieczność. Nie miała już siły na to wszystko.
Myślała o tym żeby się zabić ale zawsze gdy patrzyła na Sasuke
zapominała o tym. Teraz Sasuke jest z Naną. Straciła go na zawsze.
Zamknęła oczy i z powrotem zapadła w sen.
Naruto
wracał ze szkoły. Pięści miał zaciśnięte i szedł szybkim
krokiem. Wszedł do parku i usiadł na jednej z ławek. Parę dni temu
pocałował Hinate i myślał, że zdziałał coś tym ale dzisiaj
się dowiedział, że jest ona z Daisuke. Zakochał się jeden jedyny
raz w życiu i myślał, że da rade zdobyć ją. Ale ona
najwidoczniej nie czuje nic niego.
- Pierdole
tą miłość. Jak to ma tak wyglądać to ja mam to w dupie. Nie
chce tego – powiedział sam do siebie a do oczu zaczęły napływać
mu łzy. Otarł je szybko i podniósł głowę do góry. Zobaczył
Hinate i Daisuke przytulonych i śmiejących się w najlepsze.
Zacisnął pięść, wstał i ruszył do domu. Otworzył drzwi i
wszedł do środka. Zdjął kurtkę i buty i poszedł do swojego
pokoju. Usiadł na łóżku i zaczął rozmyślać nad całą tą
sytuacją. On, chłopak, który nigdy się nie zakochał, pomimo tych
wszystkich dziewczyn z którymi się spotykał płacze po dziewczynie
z którą nawet nie był. Postanowił o niej zapomnieć. Nie dawać
znać po sobie, że kiedykolwiek ona mu się podobała. Nie zmieni
swojego zachowania bo wszyscy się zorientują ale nie pozwoli, żeby
przez dziewczynę miał skończyć z tym wszystkim co do tej pory
robił. Uśmiechnął się sam do siebie.
-A
może to i lepiej. Ona i tak mnie nie lubi to co ja będę rozpaczał
– wstał i podszedł do komputera. Postanowił na zawsze o niej
zapomnieć.
Kochany
pamiętniczku. Z Sasuke układa nam się lepiej niż na samym
początku. Jestem zła na siebie, że napisałam że go nie kocham.
Kocham go i nigdy nie przestane. Jest mi z nim naprawdę dobrze. Ale
nie wiem co mam zrobić jeśli chodzi o Daikiego. Czuje jakby z nim
odeszło kawałek mnie. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Pisałam
do niego ale nic nie odpisuje. Przepraszałam go ale nie mogę mu
zapewnić takiej uwagi jak kiedyś. Teraz jestem z Sasuke i to jemu
poświęcam całą uwagę. Nie mogę się spotykać z Daikim bo
spotykam się z Sasuke i to on zabiera mój cały wolny czas. Nie
wiem co robić. Nie chce go stracić ale Sasuke nie chce stracić
bardziej. Pamiętniczku jesteś cały mokry od moich łez ale te łzy
wlewają na Ciebie więcej moich uczuć niż ja bym mogła napisać.
Nie mogę złożyć myśli w całość. Wiem, że jutro, przy Sasuke
zapomnę o tym wszystkim ale tu, w domu, sama bez niego nie udaje mi
się to. Mam nadzieje, że nie będzie tak cały czas. Dobranoc.
Po
lekcjach uczniowie mieli kończyć prace związane z projektem.
Naruto wcale nie miał ochoty tam iść i patrzeć na dziewczynę,
którą stracił na zawsze. Nie wiedział co miał z tym zrobić i
postanowił odpuścić. Nie miał pojęcia czy dobrze wybrał. Może
Daisuke wiedział, że podoba mu się Hinata i postanowił mu dogryźć
a on jak ten głupek odpuścił sobie i dał mu satysfakcje, że
Daisuke jest od niego lepszy? A może ma dalej walczyć o serce
dziewczyny, która zawróciła mu w głowie? Nie wie co ma zrobić.
Jak na razie zostawię ją w spokoju i poczekam. Może zapomnę o
niej?” – pomyślał Naruto i stanął przed klasą, którą
sprząta razem z Hinatą. Wziął dwa głębokie wdechy i z
delikatnym uśmiechem otworzył drzwi. Zobaczył w klasie nie tylko
Hinate ale i Daisuke. Siedzieli przytuleni i już mieli się
pocałować ale na jego widok szybko wstali.
- Yyy.
Cześć Naruto. Czy nie przeszkadzałoby Ci jakby Daisuke został z
nami – powiedziała z zakłopotana Hinata. Przy nim nie myślała o
Naruto i było jej z tym dobrze. Mogła też sprawdzić reakcje
chłopaka na niego. Miała nadzieje że blondyn coś do niej czuje.
- Cześć
wam. Spoko. Mi nie przeszkadza. Ale pomaga. To nie jest
przedstawienie żeby się przyglądać – powiedział Naruto tak jak
zawsze miał w zwyczaju. Był spokojny ale tylko na zewnątrz. W
środku aż się w nim zagotowało. Miał ochotę podejść i
przywalić chłopakowi.
- A
no ok. Jasne, że pomogę. Zwłaszcza tak cudownej dziewczynie jak Ty
Hinata – Daisuke zwrócił się do dziewczyny. Granatowowłosa
uśmiechnęła się ale była zawiedziona. Miała nadzieje na jakiś
wybuch agresji sugerujący zazdrość ze strony blondyna. Może miała
racje aby zapomnieć o nim. Postanowiła nie myśleć teraz o
Namikaze. Wzięła się za kończenie sprzątania.
Dziś
jest ostatni dzień szkoły w tym tygodniu. Wszyscy siedzą na
godzinie wychowawczej i cieszą się że zamiast następnej lekcji,
biologii, jest również godzina wychowawcza. Naruto z Sasuke siedzą
w klasie na przerwie. Są jedynymi osobami, którzy znajdują się w
tym miejscu.
- I
jak tam z Naną? Dobra jest? – spytał Naruto z uśmiechem na
ustach.
- No
miła dziewczyna, fajna. Dobrze nam się układa.
- Ja
nie pytam czy dobrze wam się układa czy dobra jest w łóżku –
zaśmiał się chłopak.
- Nie
spałem z nią jeszcze. Nie jestem Tobą – powiedział oburzony
chłopak.
- Nie
spinaj się. I tak wiem co robiłeś wcześniej. Nie jedną już
przeleciałeś.
- To
było kiedyś teraz jestem inny – krzyknął Sasuke i dostał w łeb
od Naruto – Ał. Za co?
- Nie
drzyj się tak.
- A
jak tam z Hinatą? – Naruto założył ręce za głowę i rozsiadł
się wygodniej na krześle.
- Już
po sprawie. Jest z Daisuke a ja sobie odpuszczam.
- Serio?
I co teraz? – Sasuke był zszokowany. Jeszcze nie dawno mówił, że
ją kocha a teraz że sobie odpuszcza.
- Nic.
Wracamy do normalności. Moich rodziców nie ma na weekend w domu.
Wyrwę sobie dzisiaj jakąś a do niedzieli już ją…
- Na
prawda masz zamiar skrzywdzić następną?
- Skrzywdzić.
To nie brzmi dobrze. Hymm. Zaspokoić się? Bardziej pasuje –
blondyn zaczął się śmiać.
- Okey.
To która dzisiaj będzie tą „szczęściarą”? – spytał
Sasuke. Do klasy weszła Sharon.
- Sorry
chłopaki – popatrzyła na Naruto maślanymi oczami – Hej Naruto.
Ła… ładnie dziś wyglądasz.
- I
mamy zwycięzcę – Naruto szepną do kolegi – Dzięki. Powiedz
jak się nazywasz? Nigdy wcześniej Cię nie widziałem tutaj –
podszedł do dziewczyny i objął ją ramieniem.
- Jestem
w 2 b. Nazywam się Sharon. Dużo o Tobie słyszałam – dziewczyna
przytuliła chłopaka jak to ma w zwyczaju Karin. „Jak ja tego
nienawidzę” – pomyślał Naruto i odsunął dziewczynę od
siebie.
- To
co Sharon. Może się zerwiemy z lekcji i przejdziemy gdzieś? -
uśmiechnął się swoim sztucznym uśmiechem i puścił jej oczko.
Wiedział, że dziewczyna jest już jego.
- No
jasne. Z Tobą zawsze – Naruto odwrócił się do Sasuke i
uśmiechną się do niego. Oboje wyszli z klasy. Sasuke zastanawiał
się nad tym. Czy fajniej było jak kiedyś wychodzili z Naruto do
baru i co rusz znajdywał się w łóżku z jakąś przypadkową
dziewczyną. Podobało mu się to ale nie wie czy teraz by tego
chciał. Zadzwonił dzwonek. Do klasy zaczęli schodzić się
uczniowie. Po sprawdzeniu listy do Sasuke podeszła Hinata.
- Hej
Sasuke. Co u Ciebie i Nany?
- W
porządku. A jak Tobie się układa w związku?
- Wspaniale
nawet. Nie wiedziałam, że Daisuke jest takim fajnym chłopakiem.
Bardzo dobrze się z nim dogaduje, jak z nikim innym – dziewczyna
sama nie wiedziała dlaczego mówi takie rzeczy. Przecież nie była
to prawda. Nie kochała go i nigdy nie pokocha.
- To
super. Cieszę się że Ci się układa – chłopak uśmiechną się
koleżanki. W tym samym momencie podeszła Karin.
- Przesuń
się idiotko. Przyszłam do Sasuke. Wiesz gdzie jest Naruto? –
spytała dziewczyna.
- Po
co Ci to wiedzieć – Sasuke popatrzył na nią spod byka.
- Bo
chce się z nim umówić. Proste.
- Od
Twojego głosu można nabawić się cukrzycy – burknęła Hinata.
- Zamknij
się. Nie mówię do Ciebie. To jak Sasuś? Gdzie Naruto? –
dziewczyna prawie leżała na ich ławce.
- Nie
interesuj się. Nie sądzę, żeby Naruto chciał się z Tobą
umówić.
- A
może Ty chcesz się ze mną umówić. Mi to bez różnicy słodziaku
– Karin uśmiechnęła się do Sasuke.
- Weź
spadaj. Mam dziewczynę i nigdy nie umówił bym się z takim
pustakiem jak Ty – Sasuke wkurzył się nie na żarty.
- Poskarżę
się Naruto. Nie będziesz tak mówił do jego dziewczyny –
dziewczyna uciekła do swojej ławki. Hinata z Sasuke spojrzeli na
siebie i zaczęli się śmiać. Reszta godziny wychowawczej minęła
tak jak zawsze. Na rozmawianiu i śmianiu się. Klasa 2 c była
najbardziej zgraną klasą jaka istniała w całej szkole.
Komentarze
Prześlij komentarz