Rozdział XIX
Leżałam
obolała na łóżku do którego przywiązał mnie mój własny
chłopak. Z oczu ciekły mi łzy a świeże rany na skórze paliły.
Obiecał, że przez jakiś czas nie podniesie na mnie ręki a ja
głupia w to uwierzyłam. Próbowałam choć trochę poluźnić węzły
ale nic z tego. Bolało jeszcze bardziej. Powoli zaczynałam tracić
przytomność. W mojej głowie pojawiła się tylko jedna myśl.
„Sasuke, uratuj mnie proszę”. Zamknęłam oczy lecz za chwilę z
powrotem je otworzyłam. Jak przez mgłę widziałam Sasuke
biegnącego w moim kierunku. Wyciągnął telefon i gdzieś dzwonił.
Nic nie słyszałam. Powieki powoli zaczęły mi się zamykać i
teraz przed oczami miałam tylko ciemność.
Drogi
pamiętniczku. Dziś mija miesiąc od tragicznych wydarzeń
związanych z Sakurą. Została dotkliwie pobita. Nic jej nie jest
ale to właśnie tego dnia moje serce rozpadło się na milion
drobnych kawałeczków i nikt nie jest w stanie tego naprawić.
Sasuke zerwał ze mną. Chodziło tylko i wyłącznie o to, że nie
kocha on mnie tylko Sakurę. Nie mam do nich o to żalu. Serce nie
sługa. Nawet cieszę się, że jest on szczęśliwy. Jednak miałam
w sercu cichą nadzieję, że będziemy zawsze razem. Czuję się
teraz strasznie samotna. Po tym jak rozstałam się z Sasuke
pokłóciłam się z Daikim. Powiedziałam mu, że to przez niego
Uchiha zostawił mnie. Tak naprawdę nie myślę tak ale byłam zła.
Jest mi teraz strasznie głupio i przykro. Daiki nie odzywa się do
mnie i ja na jego miejscu zrobiłabym to samo. Jednak zastanawia mnie
jedno. Dlaczego bardziej brakuje mi najlepszego przyjaciela a nie
ukochanego. Nana
- Hej.
Naruto. Daisuke znowu próbuje dostawiać się do Hinaty – Naruto
popatrzył w stronę Daikiego, który pokładał się ze śmiechu.
- No
chyba sobie żartujesz? I przestań się głupio śmiać – Namikaze
wydawał się być wkurzony jednak naprawdę polubił Daikiego i
nawet było mu trochę przykro z powodu tego jak potraktowała go
Nana.
- Serio
mówię. Z tego co usłyszałem to gadał do niej, że kocha ją i
żeby dała mu jeszcze jedną szansę – mówiąc to siadał koło
Naruto na ławce.
- Zabiję
gnoja – blondyn zacisnął dłoń w pięść.
- Ej
wiesz co? Dlaczego Ty jej gdzieś nie zaprosisz albo coś. Niby się
denerwujesz jak Daisuke próbuje ją podrywać ale sam nawet nie
okażesz jej zainteresowania.
- Okazuje
więc mi tu głupot nie pieprz.
- A
niby jak?
- No
ostatnio np... - chłopak zamilkł.
- A
widzisz. Idź do niej i zaproś ją na jakiś spacer czy coś.
- To
nie jest takie proste.
- Jest?
Podchodzisz i pytasz czy nie wyskoczy gdzieś z Tobą?
- A
jak się nie zgodzi? - Daiki zaczął się śmiać.
- Żartujesz
sobie. Widać jak ją do Ciebie ciągnie i odwrotnie. Komplikujesz
wszystko. A teraz wstawaj i idź do niej bo się zestarzejesz zanim
cokolwiek zrobisz – Naruto popatrzył ma kolegę. Zastanawiał się
czy dobrze zrobi. Nigdy nie pytał dziewczyn o takie coś. Zazwyczaj
one robiły to pierwsze.
- Dobra.
Masz racje. Raz się żyje.
Kochany
pamiętniczku. Właśnie mamy zakończenie roku szkolnego. Przed nami
został już tylko ostatni rok. Oby był lepszy niż ten co właśnie
minął. Jednak mimo wszystkich przykrych sytuacji zdarzyło się w
nim coś wyjątkowego. Byłam z chłopakiem o którym zawsze marzyłam
i w którym myślałam, że się zakochałam, mam przyjaciół,
którzy okazali się bardzo pomocni i kończę drugą klasę mając
chłopaka, który zawsze przy mnie był a ja tego nie dostrzegałam.
Daiki jest taki kochany. Nigdy nie pomyślałabym, że to w nim tak
naprawdę jestem zakochana. Przez ten czas w którym nie odzywaliśmy
się do siebie bo powiedziałam te a nie inne słowa, płakałam.
Dzień w dzień aż w końcu zrozumiałam. Jego brakowało mi cały
czas. Ta pustka, którą w sobie nosiłam została wypełniona jego
miłością do mnie. Powiedział mi, że zawsze mnie kochał ale bał
się niszczyć to wszystko co udało nam się zbudować do tej pory.
Jestem mu wdzięczna za wszystko co dla mnie robił i robi i za
Ciebie pamiętniczku. Teraz jestem naprawdę szczęśliwa. Dziękuję.
Nana
Witaj Kochana Maxin.
OdpowiedzUsuńWidziałam, że kiedy moje opowiadanie umarło śmiercią naturalną, nadal wchodziłaś na mojego bloga i sprawdzałaś, czy dodaje nowe rozdziały opowiadania, które zapowiedziałam. Nie wiem, czy nadal jesteś aktywna, czy wchodzisz na blogspot i czy sprawdzasz opowiadania, jednak chciałam Ci powiedzieć, że w związku z bardzo długą nieobecnością na blogu zamieściłam krótkie, ale myślę, że satysfakcjonujące wyjaśnienie całej sytuacji.
Całusy i uściski.
Sara