Rozdział XIV


Nastał kolejny poranek nad Konohą. Wszyscy uczniowie szykowali się do szkoły tylko nie pewna młoda, różowo włosa dziewczyna. Dziewczyna leżała na łóżku i patrzyła cały czas w martwy punkt. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby znajdowała się u siebie w domu, gdyby miała te świecące iskierki w oczach którymi kiedyś obdarowywała każdego dookoła. Ale ona leżała bezwładnie na łóżku swojego chłopaka, którego zaczęła nienawidzić z całego serca. Jej twarz była opuchnięta, pod oczami miała sińce, na policzkach czerwone ślady i pręgi. Co chwilę mokre łzy spływały dziewczynie po policzkach. Nie wiedziała jak sobie z tym poradzić, co ma zrobić. Jej życie uległo wielu zmianom. Zaczęła oddalać się od Sasuke, Hinaty i reszty swoich ukochanych przyjaciół. Żałowała, że kiedykolwiek poznała Lee i związała się z nim. Ale przecież nie mogła wiedzieć jakim jest człowiekiem. Zawsze był w stosunku do niej miłą osobą. Po chwili usłyszała jak drzwi od mieszkania się zamykają. Popatrzyła w stronę przedpokoju. Odczekała jeszcze jeszcze chwilę i po 5 minutach odetchnęła z ulgą. Delikatnie podniosła się do pozycji siedzącej. Cicho syknęła z bólu. Każdy, nawet najdrobniejszy ruch sprawiał jej przeogromny ból. Zaczęła na powrót płakać. Delikatnie przyłożyła ręce do twarzy i skuliła się. Nie chciała już więcej tego czuć, chciała się już od niego uwolnić. Niestety nie wiedziała jak. A może po prostu było już za późno i nie było sensu próbować? Po chwili jednak wytarła łzy i wstała z łóżka. Poszła do łazienki. Popatrzyła na siebie. Przed jej oczami znowu stanęła sytuacja z wczoraj. Przemyła delikatnie twarz starając się zapomnieć o tym horrorze. Wyjęła telefon z kieszeni i zobaczyła na godzinę. Była 8:03. Musi czekać jeszcze godzinę na to zanim wyjdą jej rodzice z domu. Chciałaby już pójść. Nie lubiła tego pomieszczenia. Przywoływał za dużo bolesnych wspomnień. Poszła do kuchni i otworzyła lodówkę. Jednak po chwili zamknęła ją. Nie było nic do jedzenia. Ale przyzwyczaiła się do tego. I tak przez całą tą sytuacje zaczęła mniej jadać. Nie mogła. Poszła na powrót do pokoju Lee, położyła się na łóżko i zamknęła oczy.

Zadzwonił dzwonek na przerwę. Właśnie skończyła się pierwsza lekcja. Grupka przyjaciół stanęła na około Lee. Zaczęli wypytywać o Sakurę. Nikt nie wiedział dlaczego nie ma jej dzisiaj w szkole i dlaczego nie odbiera telefonu.
- Lee. Wiesz gdzie jest Sakura? Nie odbiera telefonu i nie mam pojęcia co się z nią dzieje – odezwała się Hinata. Wszyscy z niecierpliwością czekali na odpowiedź.
- Nie wiem. Ja też do niej pisałem. Chciałem do niej rano pójść ale nie zdążyłem. Ale pewnie śpi. Może po prostu zaspała – zaczął wymyślać chłopak.
- Ona nie zasypia. Przez tyle lat nigdy nie zaspała do szkoły. Musi jej się coś dziać. Ty na pewno coś wiesz. Powiedz nam – tym razem głos zabrała Ino. Patrząc z błagalną miną na chłopaka czekała na jakąkolwiek informację.
- Nie wiem. Naprawdę. Teraz to i ja się zaczynam martwić – odpowiedział Lee.
- Tak? A ja byłam u niej dzisiaj rano – powiedziała Hinata. Chłopak popatrzył na nią zdziwiony i przez chwilę nie wiedział co powiedzieć.
- I co? - odezwał się Lee.
- I jej mama powiedziała, że poszła do Ciebie i pewnie u Ciebie spała – Hinata była wściekła ale i przejęta. Bała się, że Lee mógł jej coś zrobić ale nie chciała dopuszczać tej myśli do siebie. Chłopak popatrzył na nią zdezorientowanym wzrokiem.
- Jak to u mnie? Przecież wyszła ode mnie przed 21:00 – chłopak zaczął panikować.
- Hinata. Coś jej się musiało stać. Dzwoń do niej. Szybko – zaczął krzyczeć Sasuke. Lee ukradkiem spojrzał na niego z morderczym wyrazem twarzy. Ale po chwili jego twarz na nowo przybrała zaniepokojony wyraz.
- Sakura. Gdzie Ty jesteś? - powiedział sam do siebie Lee. Zadzwonił do niej – Jest sygnał. Ale nie odbiera.
- Czekaj ja spróbuje – powiedziała Hinata. Przez 15 minut próbowali się do niej dodzwonić. Ale wszelkie próby kończyły się niepowodzeniem.
- Daj sobie na razie spokój. Zaraz będzie lekcja. Wiem, ze się o nią martwisz ale dzwoniąc do niej desperacko nic nie zdziałasz – powiedział Shikamaru.
- Masz rację. Ale zadzwonię ostatni raz – powiedział Lee. Po krótkiej chwili oczekiwania sygnał został przerwany przez głos Sakury – Słucham...

Sakurę obudził dźwięk telefonu. Rozejrzała się po pokoju. Najwidoczniej zasnęła. Wzięła telefon do ręki. Zobaczyła, że dzwoni Lee. Przestraszyła się. Zastanawiała się czy odebrać. Po krótkim namyśle nacisnęła zieloną słuchawkę.
- Słucham? - powiedziała cicho.
- Sakura. Co się z Tobą dzieje? Wszyscy się o Ciebie martwimy – usłyszała w głosie chłopaka zmartwienie. Zaskoczyło ją to mimo że nie powinno. Wiedziała, że bardzo dobrze potrafi oszukiwać – Hinata była u Ciebie rano ale Ciebie nie było. Coś się stało? Gdzie Ty jesteś?
- Przepraszam ale musiałam coś załatwić. Powiedz im, żeby się o mnie nie martwili – powiedziała cichym głosem. W słuchawce usłyszała jak Hinata kłóci się z Lee o to, że chce z nią porozmawiać.
- Saki? Dlaczego Cię nie ma? Gdzie Ty jesteś? Wszystko z Tobą w porządku? - Hinata zaczęła krzyczeć do słuchawki.
- Tak. Wszystko jest dobrze. Nie martwcie się. Wszystko jest ze mną ok. Spotkamy się później. Pa – Sakura się rozłączyła. Popatrzyła smutnym wzrokiem na telefon. Dochodziła 9:00. Wstała i zaczęła się szykować. Ubrała buty, kurtkę i wyszła z mieszkania. Szła powolnym krokiem. Jej twarz była zakryta włosami a na głowie miała kaptur. Po 15 minutach doszła do swojego domu. Wyjęła klucze i otworzyła drzwi. Powolnym krokiem poszła do pokoju i weszła do swojej łazienki. Cieszyła się, że jest już u siebie w domu. Nie czuła już tego zapachu i mniej wspomnień napływało do jej głowy. Rozebrała się i weszła pod prysznic. Odkręciła wodę. Ciepłe strumienie ogrzewały jej ciało. Dziewczyna zaczęła szaleńczo zmywać z siebie wszystko nie zważając na ból. Nigdy na niego nie zważała podczas kąpieli. Zawsze chciała zmyć z siebie wszystko. Jego dotyk, jego zapach oddech. Niestety nie było takiej możliwości. Z Sakury oczu zaczęły płynąć łzy, które mieszały się razem z wodą. Upadła na kolana i zaczęła panicznie płakać. Nie powstrzymywała się już. Chciała, żeby to wszystko się już skończyło. Nie wiedziała ile jeszcze czasu będzie musiała przez to przechodzić. Ze wszystkich sił próbowała się trzymać, podchodzić do tego z dystansem i zapomnieć o tym wszystkim. Niestety gdy coś powtarza się tak często nie da się tego wymazać z pamięci. Sakura wstała i zakręciła wodę. Wyszła spod prysznica i otuliła się puszystym niebieskim ręcznikiem. Uwielbiała ten kolor. Przypominał jej Sasuke. Przejrzała się w lustrze. Ślady na twarzy i siniaki widać było bardziej niż zawsze. Dziewczyna się wytarła i ubrała. Zaczęła nakładać na twarz puder i aby wszystko zamaskować. Mimo, że starała się jak tylko umiała siniaki pod oczami było widać. Sakura wyszła z łazienki i poszła do kuchni. Zrobiła sobie jedzenie i powoli je zjadła. Następnie poszła do pokoju. Położyła się na łóżku i spokojnie zasnęła.

Hinata postanowiła przejść się do Sakury. Szła szybkim krokiem bo dziewczyna nie odbierała znowu telefonu. Z minuty na minutę jej niepokój rósł. Wpadła na kogoś.
- Oj. Sory. Nie zauważyłam Cię – powiedziała dziewczyn.
- Nie szkodzi. Gdzie tak pędzisz? - powiedział chłopak.
- O Lee. Właśnie idę do Sakury. Chcę zobaczyć czy wszystko z nią w porządku – chłopak drgnął. Wiedział, że Sakura nie jest w najlepszym stanie.
- Ale wiesz. Ona jest u mnie – powiedział szybko.
- U Ciebie? To co Ty tutaj robisz? - Hinata się zdziwiła.
- E musiałem szybko gdzieś wyjść. Ale właśnie już idę do domu. Więc lecę, nie chce żeby czekała – Lee odszedł. Zdziwienie na twarzy Hinaty nie zeszło. Ale wróciła się. Nie wiedziała co się dzieje ale postanowiła się dowiedzieć. Ruszyła w stronę swojego domu. Po drodze spotkała Ino.
- Hej. A gdzie byłaś tak późno – spytała blondynka.
- Wiesz, szłam właśnie do Sakury ale po drodze spotkałam Lee. Powiedział, że Saki jest u niego.
- Ahaa. No to całkiem możliwe – uśmiechnęła się dziewczyna.
- Tylko, że mówił to tak jakoś dziwnie, pospiesznie. Jakby coś ukrywał – dziewczyna się zamyśliła.
- Wiesz, nie wiem co jest grane ale może porozmawiamy jutro w szkole z chłopakami na ten temat. Nie możemy tego tak zostawić. Ale teraz muszę już iść. Do jutra.
- Do jutra – odpowiedziała Hinata i samotnie ruszyła do domu.

Komentarze