Rozdział XIII
Po
południu Sakura wracała razem z Lee do domu. Twarz dziewczyny była
wyczerpana a w oczach był smutek i strach. Lee powiedział, ze
koniecznie muszą o czymś porozmawiać. Cały czas zastanawiała się
o czym rozmawiał on z Ino. Miała nadzieje, że dziewczyna niczego
nie podejrzewa. Doszli do domu Sakury.
- Idź
zostaw torbę i idziemy do mnie – warknął chłopak.
- Tak.
Zaraz przyjdę – Sakura spuściła głowę i weszła do domu.
Szybko wbiegła do pokoju i rzuciła torbę na łóżko. Wychodząc z
domu krzyknęła mamie pospiesznie, że idzie do Lee. Jej mama
uważała go za mądrego chłopaka. Wierzyła, że jej córce nic nie
grozi, w końcu zajął pierwsze miejsce w krajowych walkach karate.
- Już
– podbiegła do chłopaka.
- Masz
szczęście, że tak szybko. Jestem w złym nastroju. Co powiedziałaś
mamie?
- Że...
idę do Ciebie – powiedziała Cicho i schowała twarz za włosami.
Na twarzy chłopaka pojawił się szatański uśmiech.
- Wspaniale
– skierowali się w stronę domu chłopaka. Sakura nawet nie
myślała o tym, żeby się mu przeciwstawiać. Wiedziała, że nie
ma z nim szans. Wczoraj dał jej o tym jasno do zrozumienia.
Zastanawiała się też, czy jej mama nie będzie się martwić tym,
że nie wróci na noc i czy dobrze zrobiła mówiąc mu to co
powiedziała mamie. Wiedziała, że jej mama nie bała się o nią
gdy była z Lee. Wręcz cieszyła się, że jej córka znalazła tak
silnego mężczyznę, który może ją obronić. Ale czy na pewno
chłopak, który sam zadaje jej ból będzie w stanie przed
kimkolwiek bądź czymkolwiek ją obronić? Na myśl dzisiejszego
wieczoru dziewczynie napłynęły łzy do oczu. Zatrzymali się.
Sakura nie chciała patrzeć na mieszkanie, w którym przeżywała
koszmary. Weszli do klatki. Nawet tu dziewczyna czuła ten zapach,
którego tak nienawidziła. Gdy Lee otworzył drzwi natychmiast do
nosa dziewczyny doleciał zapach kurzu, potu a przed jej oczami
stanęła wczorajsza sytuacja. Chciała stąd uciec ale bała się.
Ciągle miała nadzieje, że Sasuke jednak przyjdzie jej z pomocą.
Weszli do mieszkania a następnie do kuchni. Usiedli na krzesłach.
- Rozmawiałem
dzisiaj z Ino – zaczął chłopak. W jego głosie było to, czego
Sakura najbardziej się obawiała. Gniew.
- Co
chciała? – odpowiedziała niepewnym głosem.
- Pytała
czy masz jakieś problemy w domu. Co jej naopowiadałaś?! - wstał i
machnięciem ręki przewrócił krzesło na którym siedział.
- Nic.
Naprawdę – przerażona dziewczyna zaczęła płakać.
- Przestań
ryczeć. A może wczoraj. Ponoć uciekłaś szybko. Może się czegoś
domyślać idiotko. Powinnaś za to zapłacić – tym razem
wypowiedział te słowa z uśmiechem na ustach. Sakura popatrzyła na
niego wielkimi oczami.
- Nie,
proszę. Ja na prawdę nie chciałam. Proszę. Nie rób tego –
upadła na kolana. Wiedziała co się teraz stanie. Lee podniósł ją
za włosy do góry tak aby móc jej spojrzeć prosto w oczy.
Zaprowadził ich do osobnego pokoju, który zamknięty był na klucz.
W pokoju było ciemno. Chłopak zapalił małą żarówkę, która
świeciła delikatnie przygasłym, pomarańczowym światłem. Teraz
można było zauważyć w nim wielkie metalowe krzesło, które stało
na środku pokoju a przed nim stół. Były na nim liny, noże piły.
Wiedziała, że nie jest on w stanie użyć żadnych ostrych narzędzi
gdyż prawda mogła wyjść na jaw. Nie może także jej zabić. Bo
wszystkie podejrzenia padną na niego. Rzucił nią na podłogę.
- Siadaj
suko tam i nie waż się odezwać – powiedział groźnie a zam
poszedł do sypialni. Sakura podniosła się z podłogi i cała się
trzęsąc usiadła na krześle. Po chwili chłopak przyszedł z
długim, ostrym, zakrwawionym kijem. Sakura widząc go przypomniała
sobie cały ból jaki kiedyś przeżyła w tym pomieszczeniu. Lee
podszedł do stołu i wziął z niego cztery krótsze liny po czym
przywiązał dziewczynę do krzesła. Zamknął za sobą drzwi. Teraz
nikt ich nie usłyszy. Popatrzył na dziewczynę.
- Zapłacisz
teraz za to, że byłaś wczoraj nieposłuszna – uderzył ją z
pięści w twarz – i za to że chcesz wpakować mnie do więzienia
– uderzył ją z pięści drugi raz – i za to, że kochasz
tamtego idiotę a nie mnie – wziął ten sam kij który przyniósł
wcześniej i uderzył ją nim po twarzy. Na policzku dziewczyna
pojawił się mocny ślad po tym uderzeniu. Chwilę później zaczęła
z niego lecieć krew. Chłopak zaśmiał się szyderczo i zaczął na
oślep uderzać dziewczynę. Sakura nie wydała z siebie żadnego
odgłosu. Bolało ją bardzo ale nie chciała dać mu tej głupiej
przyjemności. Gdy już czuła za chwilę straci przytomność on
przestał ja bić i rozwiązał ją. Skatowana dziewczyna upadła
bezwładnie na podłogę. Podszedł do niej i zaczął ją cucić.
Nie chciał pozwolić na to aby ta straciła przytomność. Gdy tylko
różowowłosa zaczęła podnosić się na rękach on zerwał z niej
bluzkę i ponownie zaczął ją bić. Po paru minutach wziął
dziewczynę na ręce i zaniósł do sypialni aby dokończyć
dzisiejsze katusze dziewczyny.
W
tym samym czasie wszyscy zebrali się na ławce koło fontanny. Każdy
po kolei patrzył na Ino jakby przybyła z kosmosu.
- Jak
to ma problemy w domu? Sakura? Nie możliwe. Przecież jej rodzice to
dobrzy ludzie. A rozmawiałaś z Lee? Może on coś wie –
powiedziała Ten-Ten.
- Tak,
rozmawiałam z nim. Powiedział, że nic nie wie. Nie mam pojęcia co
się dzieje ale mam złe przeczucia – w głosie Ino można było
wyczuć smutek.
- Ino
ma rację. Nie możemy tego zignorować. On coś wie. Jestem tego
pewna. Ja już sobie z nim porozmawiam. Dajcie mi go tu – krzyknęła
Hinata i zaczęła wymachiwać pięściami.
- Hina
uspokój się. Przemoc nie jest dobrym rozwiązanie. Ale wydaje mi
się, że on nic nie wie. A zresztą. Ja go za bardzo nie znam.
Zawsze się od nas odłączał. Teraz też. Większość czasu spędza
z Saki. Ale to, że nie znamy go za dobrze nie znaczy, że możemy go
o coś posądzać. Gdyby był niebezpieczny Sakura nie byłaby z nim
– tym razem odezwał się Shikamaru.
- No
wiem ale martwię się o nią – powiedziała Hinata.
- Ja
też. Nigdy tak się nie zachowywała – w oczach Ino widać było
łzy.
- Nie
przejmujmy się na zaś, nie wyciągajmy pochopnych wniosków. Jutro
z nią o tym porozmawiamy. Jak ją przyciśniemy to nam powie a wtedy
my jej pomożemy, zgoda – powiedział Naruto i uśmiechną się do
Ino.
- Zgoda
– dziewczyna przytuliła się do blondyna – mam tylko nadzieje,
że nie będzie za późno.
- No
co Ty. Na pomoc nigdy nie jest za późno. To co. Może gdzieś
pójdziemy. Bo atmosfera grobowa się zrobiła – krzyknął Kiba.
- Na
ramen – powiedział Naruto i się zaśmiał.
- No
niech będzie – odpowiedzieli chórem i ruszyli w stronę Ichiraku.
Hinata
szła ostatnia. Myślała o Sakurze. Może aż tak nie pokazywała
tego ale w środku cała trzęsie się ze strachu, że Sakurze mogło
się coś stać. Przyjaźnią się od małego i zawsze się sobą
opiekowały. Gdyby nie Lee. Wiedziałaby co teraz dzieje się z
Sakurą. Do dziewczyny podszedł Naruto.
- Dalej
rozmyślasz nad Sakurą – dziewczyna popatrzyła na niego załamanym
wzrokiem – wiesz, możesz sądzić, że jestem dupkiem, egoistą
ale ja także martwię się o Sakurę. I wiem, że gdy tylko czegoś
się dowiemy pomożemy jej w ty razem. Rozumiesz? Ja, Ty i reszta
naszych przyjaciół w życiu nie zostawimy jej samej z problemami.
Każdy martwi się o nią. Więc nie zamartwiaj się tym. Proszę –
przytulił ją do siebie.
- Dziękuję
Naruto – powiedziała dziewczyna i przytuleni do siebie doszli do
reszty.
Komentarze
Prześlij komentarz