Rozdział VIII


Hinata od samego rana przygotowywała się do sylwestra u Naruto. Biegała po domu, szykowała ciuchy, dzwoniła do Sakury jak się ubiera. Okazało się, że dziewczyny mają do niej przyjść aby naszykować się na imprezę. Hinata zaczęła sprzątać w pokoju. Do własnie tego pomieszczenia wszedł Neji. Rozejrzał się i zdziwił na to, że dziewczyna ogarnia wszystkie ciuchy.
-Ty idziesz na rozdanie nagród czy na zwykłą zabawę - w jego głosie słychać było nutkę braterskiej złośliwości.
-Ale trzeba jakoś wyglądać. Nawet nie mam się w co ubrać. A Ty w czym idziesz? - spytała chłopaka.
-Normalnie. Jeansy i zwykła bluzka.
-Weź nawet tak głupio nie mów.
-A co? Może się w garnitur ubiorę? - powiedział z ironią.
-No ja nie mówię żebyś aż tak się stroił. Ale jakąś koszulę mógłbyś założyć. Żeby chociaż jakoś elegancko wyglądać.
-Przemyślę to. A TenTen w czym idzie?
-Nie wiem, a poza tym nie interesuj się. Dlatego radzę Ci koszule nałożyć. Żebyś jakoś normalnie przy niej wyglądał.
-Okey. Idę jakiejś poszukam - i wyszedł z pokoju. Hinata znowu zajęła się układaniem ubrań. Dziewczyny na pewno pomogą jej wybrać. Spojrzała na zegarek, wskazywał godzinę trzecią. Impreza zaczynała się o dziewiętnastej. Miała jeszcze masę czasu. Ale dziewczyny miały przyjść za półtorej godziny. Hinata zastanawiała się kto jeszcze przyjdzie. Skoro Naruto zaprosił całą klasę to zapewne przyjdzie jeszcze Nana. Nie wie jak się wobec niej ma zachować. Przecież, nie znają się za bardzo. I nagle do dziewczyny dotarła wiadomość. Cała klasa. Jak Naruto zaprosił całą klasę to znaczy, że Karin i jej głupawe koleżanki tez przyjdą. Szybko wybrała numer do Naruto.
-Cholera jasna - dziewczyna usłyszała dźwięk spadającego czegoś ciężkiego - Słucham?
-Cześć Naruto. Mam pytanie.
-Hinata?
-A kto inny. Zaprosiłeś całą klasę?
-No tak. A coś nie tak?
-Nie. Jest okey ale Karin też będzie? - usłyszała śmiech - z czego się śmiejesz głupku?
-Z Ciebie. Nie wiedziałem, że masz mnie za takiego debila. Nie zaprosiłem jej. Będą wszystkie dziewczyny z klasy oprócz jej i tych dwóch.
-Aha. No to okey. Kamień spadł mi z serca.
-A teraz przepraszam Cię ale mamy mały problem. Musze kończyć. Narka - i się rozłączył. Hinata domyślała się, że ich nie zaprosił ale wolała się upewnić. Skończyła układać wszystkie ciuchy i poszła wziąć kąpiel. Podczas kąpieli tak zatraciła się w myślach, że gdy spojrzała na zegarek w telefonie wyleciała z wody jakby zdała sobie sprawę z tego, że kąpie się we wrzątku. Szybko zaczęła się wycierać i ubrała na siebie koronkową bieliznę. Założyła jeszcze swój ulubiony dres i mogła spokojnie czekać na dziewczyny. Nie minęło piętnaście minut, a w domu rozległ się dźwięk zwiastujący czyjąś wizytę. Zeszła otworzyć. Przywitała się z nimi i poszły na górę z zamiarem przyszykowania się. Dziewczyny pomogły znaleźć jakieś fajne ciuchy dla Hinaty. Ubrały ją w luźny, beżowy, cienki sweterek, który odkrywał jedno ramię. Pod spodem założyła czarny top na ramiączkach, czarne rurki i buty na obcasie o bezowym kolorze odkrywające palce. Sakura ubrała się w luźną, lekko pomarszczoną, kremową sukienkę sięgającą mniej więcej do połowy ud. Dół miała ukośny. Na stopach miała czarne buty na obcasie z zapinką na kostce. Ino ubrała się w błyszczącą srebrną spódnicę, która przylegając ukazywała zgrabne nogi. Górę zakryła czarnym gorsetem a na niego prześwitującą, ciasną bluzkę uwydatniającą jej piersi. Ubrała zwykłe czarne szpilki. TenTen miała na sobie niebieską sukienkę na ramiączkach przylegającą do jej ciała. Na stopy założyła także niebieskie buty podobne do Hinaty. Temari założyła różową, matowa sukienkę która spod spodu była ciasna a na wierzchu miała tiul tego samego koloru. Była na jedno ramie i miała śliczny pasek. Każda rozpuściła włosy. Nałożyły makijaż i już były gotowe do wyjścia. Spojrzały na zegarek. Była równo dziewiętnasta. Szybko popędziły na dół i razem z tatem Hinaty pojechały do domu Naruto. Na dworze było już słychać głośna muzykę i krzyki. Uśmiechnęły się do siebie i zapukały. Nikt nie otwierał. Nacisnęły na klamkę. Zamknięte. Jeszcze raz zapukały, tylko głośniej. Otworzył im Naruto.
-Witam. Nareszcie jesteście. Ślicznie wyglądacie.
-Dzięki. Ile można czekać - odezwała się Hinata.
-Mogłyście się nie spóźniać. Właźcie - i uśmiechną się do nich leciutko. Weszły do środka. Każde oczy były skierowane na nie. Sakura poczuła się dziwnie. Nie lubiła jak każdy przyglądał się jej. Ale co się dziwić. Dziewczyny swoim blaskiem oślepiły każdego.

 Naruto podszedł do kuchni i niezauważalnie pociągnął za sobą Nane.
-I jak? Gadałaś z nim?
-Jeszcze nie - powiedziała nieśmiało
-No to na co czekasz. Ja za Ciebie tego nie zrobię - do kuchni wszedł Daiki. Popatrzył na nich i wyszedł.
-Dobra. Idź. Nie masz się co bać.
-Ale mi głupio.
-W sumie masz rację. Poczekaj tu - wyszedł z kuchni jakby nigdy nic i podszedł do Sasuke.
-Ej głąbie.
-Czego chcesz? - spytał z głupkowatym uśmiechem.
-Jak z Naną? - Sasuke pobladł. Przecież nic mu nie powiedział.
-Ale, że co?
-Nie zgrywaj debila. Jest w kuchni - Sasuke poszedł do kuchni. I faktycznie była w niej owa dziewczyna. Sasuke ogarnął się i wykorzystał te resztki powagi jakie w sobie ma.
-Cześć. Co tak sama stoisz?
-J-ja. Sama nie wiem. Nie czuje się w tym towarzystwie dobrze.
-To chodź ze mną. Jak będziesz miała kogoś przy sobie to będzie o wiele lepiej. A gdzie Twój kolega?
-Daiki? Siedzi razem z tym Kibą.
-W takim razie idziemy. Taka śliczna dziewczyna jak Ty nie powinna siedzieć sama - dziewczyna zarumieniła się na te słowa i posłusznie wyszła z kuchni razem z chłopakiem. Usiedli na jednaj z kanap i zaczęli rozmawiać, śmiać się z niektórych osób. Oboje w duchu dziękowali Naruto za jego pomoc.

Naruto w tym samym czasie postanowił poszukać Hinaty. Przegrzebywał się przez tłum tańczących ludzi. Zobaczył ją ale nie siedziała sama. Był przy niej Daisuke. Podszedł do nich.
-Witam. Jak się bawicie - próbował być jednak uprzejmy  ze względu na dziewczynę ale nie za bardzo mu się to udało.
-Świetnie. A Ty? - powiedział chłopak.
-Znacznie lepiej by było gdyby pewna młoda dama zatańczyła ze mną - i wystawił rękę do Hinaty. Dziewczyna z lekkim uprzedzeniem podała rękę chłopakowi. Oboje ruszyli na środek salonu. Naruto był świetnym tancerzem. O Hinacie można było powiedzieć to samo. Przetańczyli całe dwie piosenki. W tym czasie dziewczyna zapomniała o swoich problemach związanych z Naruto. Liczył się tylko ich taniec. I to dziewczynę przeraziło najbardziej. Próbowała sie od niego odsunąć a tym czasem tańczy z nim i myśli o tym jak go bardzo kocha. Po skończonej piosence usiadła z powrotem obok Daisuke i zaczęła rozmawiać. Naruto się wściekł. Tak fajnie im się tańczyło. Ale mimo tego, że nie idzie mu za dobrze to i tak nie odpuści. Za bardzo ją pokochał.
Wszyscy bawili się dobrze. O północy otworzyli szampana i oglądali fajerwerki. Każdy był szczęśliwy.

Kochany pamiętniku. Dwa dni temu odbyła się impreza sylwestrowa na którą zostałam zaproszona. W sumie to cała klasa ale to nieważne. Najważniejsze jest to, że rozmawiałam z Sasuke i chyba mnie polubił. Może nawet coś więcej. Byłam z nim wczoraj w kinie a dzisiaj byliśmy na spacerze, ponieważ nie było tak zimno. Jestem chyba najszczęśliwsza osobą na świecie. Moje marzenie się wreszcie spełniło. Dzisiaj ustawiłam na laptopie nową tapetę. Jestem na niej ja razem z Sasuke. Jutro także się spotykamy ale nie tylko w szkole. Idziemy do niego do domu. Jego rodzice wrócą dopiero pojutrze. Nie mogę się już doczekać. Ale nie tylko mam powody do szczęścia. Mianowicie Daiki jest zły, że nie spędzam z nim już tak dużo czasu jak kiedyś. Ale powinien mnie zrozumieć. Ja kocham Sasuke i teraz, skoro on zaczął się mną interesować chcę spędzić z nim jak najwięcej czasu. Mam nadzieje, że mi kiedyś wybaczy. Jest moim najlepszym przyjacielem i wiem, że długo nie będzie się gniewał. A Naruto nie jest taki zły. Może na prawdę się zmienił. Nie wiem, ale dziekuję mu za pomoc. Gdyby nie on nie spotkałabym się z Sasuke i nie zaczelibyśmy w ogóle rozmawiać. Przed chwilą dzwonił do mnie Daiki. Jednak nie jest taki zły jak mi się wydawało. Przyjdzie jutro po mnie o 7:30 i mamy razem iść do szkoły. A już myślałam, że się na mnie obraził. Całe szczęście, że nie. Chyba bym się załamała. Co ja bym bez niego zrobiła. Musze już kończyć. Dobranoc.

Komentarze