Rozdział VII
Młody blondyn o ślicznych, niebieskich oczach powoli się przebudził i usiadł na łóżku. Od razu po przebudzeniu pomyślał o Hinacie. Na jego ustach od razu pojawił się uśmiech. Niestety po chwili zmienił się on w złość. Naruto pomyślał o chłopaku, który próbuje odbić mu jasnooką. Nienawidził go. Zawsze wszytko mu się udawało, a teraz taki typ musiał wybrać sobie ta samą dziewczynę co on. A ona wcale od niego się nie odsuwa. Wręcz przeciwnie, lgnie do niego jak pszczoły do miodu. Z pochmurna mina zwlókł się z łóżka i poszedł do łazienki. Odświeżył się i ubrał. Zszedł na dół. Miał zamiar przeleżeć cały dzień przed telewizorem. Zaszedł do kuchni po jakiś śniadanie.
-Cześć synu - odezwała się Kushina - Pojedziesz dzisiaj z tatem do Jiraji.
-Po co? Znowu ja? - powiedział zrezygnowany - ja nie chce jechać do tego zboka.
-Wyrażaj się młody człowieku - do kuchni wszedł Minato - pojedziesz i nie marudź.
-A nie może ktoś inny? Wujek Oro ma czas - próbował wymigać się od podróży.
-Nie może. Ty jesteś w domu i Ty pojedziesz. Zjedz śniadanie i jedziemy. Tylko się pospiesz - mężczyzna wyszedł z kuchni. Naruto zrezygnowany zaczął jeść płatki czekoladowe z mlekiem przygotowane przez mamę. Nie uśmiechało mu się jechać do tego zboczonego faceta i słuchać jego wywodów na temat tego jakie ładne tyłki widział jak zbierał informacje. Jeszcze tego brakowało, że zawsze Jiraya mu mówił, że dobrze robi, że się teraz nie wiąże tylko "zalicza". Wcześniej mu to nie przeszkadzało. Ale teraz? Jak zakochał się w Hinacie i nie myśli nawet o tym, żeby z jakąś się przespać. Z ponurą miną wstał od stołu i skierował się do salonu w którym siedział jego ojciec.
-Już zjadłem. Możemy jechać - popatrzył na niego z błagalną miną.
-Nie wymigasz się. Jedziemy - oboje ubrali się w kurtki zimowe kurtki i buty i wyszli na zewnątrz. Było bardzo zimno więc Naruto założył kaptur na głowę i podszedł szybkim krokiem do samochodu. Naruto w czasie drogi nie odzywał się słowem do swojego ojca. Był na niego zły. Miał spędzić dzisiaj leniwy dzień a tak musi słuchać Jirayi. Nawet nie wiedział po co tam jedzie. Samochód zatrzymał się pod wielka rezydencją. Przed dom wyszła młodo wyglądająca kobieta mimo, że miała już ponad 50 lat. Miała blond włosy, brązowe oczy i tak jak to Jiraya mówi, ma czym oddychać. Blondyn nie spodziewał się, że będzie ona w domu. To ma przechlapane.
-Cześć Minato. Czekaliśmy na was. Cześć Naruto - zwróciła się do chłopaka - Ostatnio widzieliśmy się w moim gabinecie prawda. Na jakiej to lekcji był? - zrobiła zamyśloną minę.
-Cześć ciociu. Nie pamiętam. Było to tak dawno. Jakby wcale się nie wydarzyło - odpowiedział z głupim wyrazem twarzy i wszedł do domu. Zobaczył Jiraye i kiwnął do niego głową. Wszedł do kuchni i zajrzał do lodówki.
-Przed chwilą śniadanie jadłeś - Minato zobaczył szperającego Naruto po lodówce.
-Takie śniadanie to nie śniadanie - i wyją ciasto. Od razu podeszła do niego Tsunade i zabrała mu je.
-To na święta. Teraz nie będziesz tego jadł - skarciła chłopaka i wygoniła go do Minato. Na nieszczęście chłopaka musieli pownosić meble do pokoju gościnnego bo Tsunade zachciało się nowych mebli. Ale to nie wszystko. Mieli jeszcze wnieść meble do pokoju dziecięcego. Naruto myślał, że taka baba jak ona nie może mieć już dzieci. Pozory jednak mylą. Jak skończyli wszystko składać i wnosić nastała godzina czwarta. Mimo tak wczesnej pory na dworze było ciemno.
-Możemy już jechać? Umówiłem się z Sasuke.
-Może chwile poczekać. Nie zbawi go ta godzina.
-Jak godzina. Tato. Jestem zmęczony - zaczął narzekać chłopak.
-To mama po Ciebie niech przyjedzie.
-To ja już wole poczekać tą godzinę. Jak ona tu przyjedzie to będzie siedzieć tu do jutra - i usiadł zrezygnowany w kuchni i zaczął popijać gorącą herbatę.
Sakura leżała na łóżku i bezmyślnie wpatrywała się w sufit. Zastanawiała się nad Lee. Mimo, że go lubiła nie potrafił on sprawić żeby jej serce biło tak szybko jak przy Sasuke. To nie te same czarne oczy, to wesołe spojrzenie, te ciało wyglądające kusząco w koszulce na WF-ie. Żaden nie będzie potrafił mu dorównać. Jej serce i rozum wybrało właśnie jego. Nie może tego zmienić, ale przynajmniej spróbuje o nim choć trochę zapomnieć. Zaczęła teraz spotykać się z Lee. Ale gdy chłopak chciał ja pocałować to nie potrafiła tego zrobić. Było jej głupio ale on to zrozumiał. Jest dla niej bardzo czuły. Zastanawiała się czy może by nie spróbować z Lee. Może będzie potrafiła się w nim zakochać. Nic nie straci będąc z nim. Może będzie oszukiwać sama siebie ale bardzo go lubi i nie chce zranić jego uczuć.
Panowała piękna świąteczna atmosfera. Wszyscy od rana szykowali wszystko na wieczorną kolacje w której każdy jest dla siebie mili. Każdy spokojnie siedział przy stole. Rozmawiał, śmiał się. TenTen siedziała u Niejiego, ponieważ zaprosił ją na Wigilię. Wcześniej bardzo denerwowała się tym spotkaniem ale po paru minutach spokojnie się rozluźniła. Jego rodzice bardzo ja polubili. Była z nim szczęśliwa. Byli ze sobą już od ponad dwóch lat więc mogli planować przyszłość. A to wiąże się z częstymi spotkaniami z teściami. Otuchy dodawała jej także Hinata, która siedziała koło niej i komentowała wszystko śmiesznymi tekstami. Nawet jej tato śmiał się z niej. Widać było, że nie miała za dobrego humor. Nikomu nie chciała powiedzieć co się stało. Nawet Sakurze. A to było dziwne. Zawsze wszystko sobie mówiły. Może kiedyś powie, nie będzie jej naciskać. Po kolacji u Nejego, para udała się do domu TenTen. Spędzili razem miły wieczór i chłopak poszedł do domu z zamieram pójścia spać z pełniutkim brzuchem.
-Cześć synu - odezwała się Kushina - Pojedziesz dzisiaj z tatem do Jiraji.
-Po co? Znowu ja? - powiedział zrezygnowany - ja nie chce jechać do tego zboka.
-Wyrażaj się młody człowieku - do kuchni wszedł Minato - pojedziesz i nie marudź.
-A nie może ktoś inny? Wujek Oro ma czas - próbował wymigać się od podróży.
-Nie może. Ty jesteś w domu i Ty pojedziesz. Zjedz śniadanie i jedziemy. Tylko się pospiesz - mężczyzna wyszedł z kuchni. Naruto zrezygnowany zaczął jeść płatki czekoladowe z mlekiem przygotowane przez mamę. Nie uśmiechało mu się jechać do tego zboczonego faceta i słuchać jego wywodów na temat tego jakie ładne tyłki widział jak zbierał informacje. Jeszcze tego brakowało, że zawsze Jiraya mu mówił, że dobrze robi, że się teraz nie wiąże tylko "zalicza". Wcześniej mu to nie przeszkadzało. Ale teraz? Jak zakochał się w Hinacie i nie myśli nawet o tym, żeby z jakąś się przespać. Z ponurą miną wstał od stołu i skierował się do salonu w którym siedział jego ojciec.
-Już zjadłem. Możemy jechać - popatrzył na niego z błagalną miną.
-Nie wymigasz się. Jedziemy - oboje ubrali się w kurtki zimowe kurtki i buty i wyszli na zewnątrz. Było bardzo zimno więc Naruto założył kaptur na głowę i podszedł szybkim krokiem do samochodu. Naruto w czasie drogi nie odzywał się słowem do swojego ojca. Był na niego zły. Miał spędzić dzisiaj leniwy dzień a tak musi słuchać Jirayi. Nawet nie wiedział po co tam jedzie. Samochód zatrzymał się pod wielka rezydencją. Przed dom wyszła młodo wyglądająca kobieta mimo, że miała już ponad 50 lat. Miała blond włosy, brązowe oczy i tak jak to Jiraya mówi, ma czym oddychać. Blondyn nie spodziewał się, że będzie ona w domu. To ma przechlapane.
-Cześć Minato. Czekaliśmy na was. Cześć Naruto - zwróciła się do chłopaka - Ostatnio widzieliśmy się w moim gabinecie prawda. Na jakiej to lekcji był? - zrobiła zamyśloną minę.
-Cześć ciociu. Nie pamiętam. Było to tak dawno. Jakby wcale się nie wydarzyło - odpowiedział z głupim wyrazem twarzy i wszedł do domu. Zobaczył Jiraye i kiwnął do niego głową. Wszedł do kuchni i zajrzał do lodówki.
-Przed chwilą śniadanie jadłeś - Minato zobaczył szperającego Naruto po lodówce.
-Takie śniadanie to nie śniadanie - i wyją ciasto. Od razu podeszła do niego Tsunade i zabrała mu je.
-To na święta. Teraz nie będziesz tego jadł - skarciła chłopaka i wygoniła go do Minato. Na nieszczęście chłopaka musieli pownosić meble do pokoju gościnnego bo Tsunade zachciało się nowych mebli. Ale to nie wszystko. Mieli jeszcze wnieść meble do pokoju dziecięcego. Naruto myślał, że taka baba jak ona nie może mieć już dzieci. Pozory jednak mylą. Jak skończyli wszystko składać i wnosić nastała godzina czwarta. Mimo tak wczesnej pory na dworze było ciemno.
-Możemy już jechać? Umówiłem się z Sasuke.
-Może chwile poczekać. Nie zbawi go ta godzina.
-Jak godzina. Tato. Jestem zmęczony - zaczął narzekać chłopak.
-To mama po Ciebie niech przyjedzie.
-To ja już wole poczekać tą godzinę. Jak ona tu przyjedzie to będzie siedzieć tu do jutra - i usiadł zrezygnowany w kuchni i zaczął popijać gorącą herbatę.
Sakura leżała na łóżku i bezmyślnie wpatrywała się w sufit. Zastanawiała się nad Lee. Mimo, że go lubiła nie potrafił on sprawić żeby jej serce biło tak szybko jak przy Sasuke. To nie te same czarne oczy, to wesołe spojrzenie, te ciało wyglądające kusząco w koszulce na WF-ie. Żaden nie będzie potrafił mu dorównać. Jej serce i rozum wybrało właśnie jego. Nie może tego zmienić, ale przynajmniej spróbuje o nim choć trochę zapomnieć. Zaczęła teraz spotykać się z Lee. Ale gdy chłopak chciał ja pocałować to nie potrafiła tego zrobić. Było jej głupio ale on to zrozumiał. Jest dla niej bardzo czuły. Zastanawiała się czy może by nie spróbować z Lee. Może będzie potrafiła się w nim zakochać. Nic nie straci będąc z nim. Może będzie oszukiwać sama siebie ale bardzo go lubi i nie chce zranić jego uczuć.
Panowała piękna świąteczna atmosfera. Wszyscy od rana szykowali wszystko na wieczorną kolacje w której każdy jest dla siebie mili. Każdy spokojnie siedział przy stole. Rozmawiał, śmiał się. TenTen siedziała u Niejiego, ponieważ zaprosił ją na Wigilię. Wcześniej bardzo denerwowała się tym spotkaniem ale po paru minutach spokojnie się rozluźniła. Jego rodzice bardzo ja polubili. Była z nim szczęśliwa. Byli ze sobą już od ponad dwóch lat więc mogli planować przyszłość. A to wiąże się z częstymi spotkaniami z teściami. Otuchy dodawała jej także Hinata, która siedziała koło niej i komentowała wszystko śmiesznymi tekstami. Nawet jej tato śmiał się z niej. Widać było, że nie miała za dobrego humor. Nikomu nie chciała powiedzieć co się stało. Nawet Sakurze. A to było dziwne. Zawsze wszystko sobie mówiły. Może kiedyś powie, nie będzie jej naciskać. Po kolacji u Nejego, para udała się do domu TenTen. Spędzili razem miły wieczór i chłopak poszedł do domu z zamieram pójścia spać z pełniutkim brzuchem.
Komentarze
Prześlij komentarz