Rozdział VI


Hinata wracała ze szkoły. Zatrzymała się przy centrum handlowym. Mama rano prosiła ja zrobienie zakupów. Brakowało tylko paru rzeczy na święta, więc Hinata z przyjemnością się zgodziła. Będzie mogła w spokoju o wszystkim pomyśleć. Weszła do budynku. Po 10 minutach przemierzania ze sklepu od sklepu i przyglądaniu się ich kolorowych wystaw, dziewczyna zobaczyła coś, przez co jej serce na chwile przestało bić. Zabolało ją to. Dziewczyna stała zszokowana i nie wiedziała dlaczego do oczu napłynęły jej łzy. Hinata patrzyła jak Naruto i jakąś dziewczyna  wychodzą z kawiarenki. Granatowowłosa nie mogła skojarzyć skąd zna tą dziewczynę. Nagle sobie przypomniała kim ona jest. Nana z jej klasy. Nigdy by nie pomyślała, że on umówi się z kimś takim. Nie, że Nanie czegoś brakowało. Wręcz przeciwnie. Była piękną nastolatką, ale ona do niego wcale nie pasuje. Znowu zaczęła płakać. Szybko wytarła łzy i nie kończąc zakupów udała się do domu. Wbiegła do kuchni, rzuciła torby na stół, rozebrała się z kurtki i butów i pobiegła do swojego pokoju. Znowu dała wylecieć paru łzom z jej oczu. Usiadła przy toaletce. Popatrzyła na odbicie swojej twarzy w lustrze. Nie wiedziała co robić. Była w tej chwili świadoma tego, że zakochała się w tym bezuczuciowym blondynie. Mimo, że tak bardzo broniła swojego serca jemu udało przedrzeć się przez tą osłonę i zakorzenić w niej uczucie do niego, które powoli zaczyna rozkwitać. Wiedziała, że nie może z nim być. Tak bardzo nie chciała zostać przez niego zraniona. Nie chciała cierpieć tak jak inne, które były z nim. Nieraz słyszała, że wykorzystywał dziewczyny, a następnie zostawiał ja jakby była jakąś zabawką i po prostu mu się znudziła, a gdy ona wylewała tony łez on po prostu brał następną. Bawił się czyimiś uczuciami samemu ich nie posiadając. Ona nie chciała być jedną z nich. Dlatego skupi się na Daisuke i spróbuje coś do niego poczuć. Nie może cały czas myśleć o Naruto. To nie dla niej. Zakopie to uczucie głęboko w sercu. Hinata wstała i udała się do kuchni pomóc rodzinie w przygotowaniach świątecznych.

Blondyn wracając ze spotkania z Naną natknął się na Sasuke. Jak nigdy ucieszył się na jego widok. Będzie mógł z nim porozmawiać na temat Nany.
- Hej Naruto. Skąd wracasz? - krzyknął czarnowłosy.
- Z centrum - odpowiedział wymijająco.
- No nie gadaj. 5 minut temu byłem tam i Cie nie widziałem.
- Gdzie idziesz?
- Tak wyszedłem się przejść - uśmiechnął się Sasuke i podrapał się w tył głowy - A propo tej zabawy u Ciebie. Kogo na nią zaprosiłeś?
- Całą klasę. I więcej. Nawet tą cichą dziewczynę. Jak jej tam było: None, Nane...
- Nana. To jest Nana - powiedział z grobową miną Sasuke. Naruto nie spodziewał się, aż takiej reakcji. To dobrze. Znaczy, że wie kim ona jest i niej jest mu obojętna.
- No właśnie. Nana. Widziałeś Sakurę? Mam do niej pewna sprawę - blondyn próbował sprawdzić czy Sasuke darzy uczuciem zielonooką.
- Widziałem niedawno jak szła z Lee. Naprawdę dobrana z nich para - na ustach Sasuke zagościł wielki uśmiech. Czyli droga wolna. Może zacząć działać. Nana przyjdzie na sylwestra i tam pozna bliżej Sasuke. Więc teraz tylko muszę zająć się Hinata.
- A właśnie. A propo tej Nany. Skąd ją znasz? Nigdy nie zauważyłem żebyś z nią rozmawiał albo przynajmniej słuchał na lekcji sprawdzania listy - zapytał blondyn.
- A to ta co widziałem ja raz w centrum, a później zorientowałem się, że chodzi z nami do klasy - jego uśmiech znaczył o tym, że głupio mu, że nie zauważył tak ślicznej dziewczyny - I chyba na Ciebie patrzyła - powiedział dziwnym głosem. W jego głosie można było wyczuć nutkę zazdrości. Naruto domyślił się, że jego przyjaciel czuje coś do Nany.
- Aha. Mam to gdzieś. Chociaż w sumie. Nie pierwsza. Ostatnio brak mi przygód. Może się za nią wezmę. Nigdy nie pieprzy...
- Dobra Naruto. Ja idę. Cześć - chłopak odszedł. Naruto stał z uśmiechem na twarzy. Trafił w czuły punkt. Teraz był na 100 % pewny, że Sasuke czuje coś do Nany. Teraz tylko została Hinata.

Nana szła do swojego najlepszego przyjaciela. Z jednej strony się cieszyła, bo nocuje u niego i będzie mogła opowiedzieć mu o tym co jej dzisiaj Naruto powiedział, a z drugiej strony bała się ochrzanu od niego. Jak do niego zadzwoniła to po wyjściu z centrum miał obrażony głos i powiedział tylko, żeby przyszła do niego nocować to obejrzą w końcu wszystkie części Piły. Wie, że jest zły za to, że spotkała się z Naruto. Nie lubi go za bardzo. Jeszcze po tym jak opowiedziała mu o lekcji biologii to jeszcze bardziej go znienawidził. Ale wie, że jest to dla niej bardzo ważne. Na pewno jej wybaczy. Dziewczyna podeszła do domu Daikiego i zapukała lekko. W drzwiach stanęła jego mama i wpuściła ją do środka. Dziewczyna szybko się rozebrała i pobiegła do pokoju chłopaka. Ten na nią popatrzył i kazał jej usiąść. Trzy razy zaciągnął się powietrzem i dopiero wtedy zaczął mówić.
- Po co się z nim spotkałaś? - popatrzył na nią przeszywającym wzrokiem
- Eeee... Przestań tak patrzeć bo się stresuje - uśmiechnęła się lekko.
- W tej chwili odpowiedz - powiedział i usiadł na przeciwko niej na krześle, które sobie przystawił.
- Chciał ze mną porozmawiać na temat Sasuke. Widział mnie jak przyglądałam się im parę dni temu i chce mi pomóc.
- No okey. Teraz już jestem mniej zdenerwowany. Co chce w zamian?
- Nic. Tak po prostu chce po...
- Nana. Ty jesteś głupia? To jest Naruto Namikaze. On nic nie robi z dobroci a zwłaszcza dla dziewczyn - chłopak wstał szybko z krzesła.
- Ale Daiki. On powiedział, że są święta i chce pomóc przyjacielowi. Tylko tyle.
- Mam taką nadzieje. Jak zrobi Ci coś to osobiście go zatłukę - pokazał Nanie zaciśniętą pięść i wymachiwał nią w powietrzu.
- Uspokój się. Nic mi nie zrobi. Już nie musisz być taki zły. Przecież wiesz, że nic głupiego nie zrobię. nie ufasz mi już? - Nana uśmiechnęła się i rzuciła w chłopaka poduszką. Chłopak popatrzył na nią i automatycznie cała złość przeszła. Podszedł do niej i zaczął ja łaskotać. Nana próbowała robić to samo ale ze śmiechu nie dawała radu. Ich zabawę przerwał krzyk chłopaka mamy wołający ich na kolację. Szybko udali się do kuchni i zjedli ze smakiem przygotowane danie. Po zjedzonym posiłku i rozmowie Nany z rodzicami Daikiego, oboje wzięli jakieś przekąski i udali się z powrotem do pokoju. Daiki poszedł się wykąpać do swojej łazienki a Nana czekała na niego aż skończy co trwało co najmniej z 20 minut. Wreszcie chłopak wyszedł odświeżony po całym dniu a Nana popatrzyła na niego.
- Weź się ubierz bezwstydniku. Ile razy mam Ci powtarzać - rzuciła do niego z przekąsem i uśmiechnęła się.
- A co? Zawstydzam Cię? - odpowiedział zadziornie.
- Chciałbyś - powiedziała na odchodne i poszła do łazienki. Po niecałych 30 minutach i ona wyszła odświeżona i przebrana. Włączyła film ponieważ Daiki już leżał i uśmiechał się do niej z prośbą o włączenie. Ułożyła się koło niego i zaczęli oglądać. Dziewczyna paru krwawych momentach przytuliła się do chłopaka i leżała tak całą noc. Póki nad ranem, po ostatniej części nie zmorzył ją sen Zasnęła w objęciach przyjaciela. Dla niektórych może wydawać się dziwne, że dwoje przyjaciół leży w tym samym łóżku, przytuleni do siebie i zachowują się jak para. Ale było oczywiste, że są dla siebie tylko przyjaciółmi i nigdy prawdziwa miłość nie powstanie między nimi. Tak przynajmniej wydawało się jednej osobie.

Komentarze