Rozdział V
Młoda,
różowo włosa nastolatka szła szybkim krokiem do szkoły. Ciszyła
się, że jest to ostatni dzień szkolny w tym roku. Nie mogła się
doczekać atmosfery świątecznej i wszystkiego związanego z Bożym
Narodzeniem. Bardzo lubiła te święto. Najbardziej ze wszystkich.
Dla niej, nie liczyło się to, że dostanie prezent, tylko że
będzie w gronie rodzinnym. Bardzo chciałaby już piątek. Zamyślona
wpadła na kolegę z klasy. Popatrzyła na niego. Był jak zwykle
ubrany w zielona kurtkę i zielone spodnie. Miał trochę gęste brwi
był dość śmiesznie ścięty. Ale bardzo mu to pasowało. Był
jednym z najprzystojniejszych chłopaków w szkole.
- Przeprasza Lee. Nie zauważyłam Cię - powiedziała nieśmiale dziewczyna
- Nie szkodzi Sakura-chan. Cieszę się, że Cie spotkałem - chłopak pomógł dziewczynie wstać ze śniegu i razem ruszyli do szkoły.
- Sakura-chan. Czy może nie zechciałabyś pójść ze mną po szkole na gorącą czekoladę? - spytał chłopak i popatrzył dziewczynie w oczy. Sakura nie wiedziała co powiedzieć. Zastanawiała sie już od dawna czy zostawić w spokoju swoje uczucie do Sasuke i znaleźć chłopaka, który pokochał by ją. Dziewczyna uśmiechneła się lekko, a na jej policzkach wyskoczyły delkatne rumieńce
- Z przyjemnościa Lee. Bardzo mi by było miło.
- Tak się cieszę, że się zgodziłaś. Od dawna próbowałem Cie gdzieś zaprosić - powiedział chłopak. Za chwilę zmienili temat na szkolny i świąteczny. Dziewczyna miała szeroki uśmiech na ustach i cieszyła się, że na niego wpadła. Może to jest początek wielkiej miłości. Teraz wie na pewno, że pomimo uczucia jakie darzy Sasuke musi wybrać Lee. A może sama tego chce. Jeszcze nie wie. Ale na pewno da sobie spokój z czarnowłosym młodzieńcem. Przy Lee była szczęśliwa. On zawsze wiedział jak ją rozbawić. Miała tylko nadzieję, że da sobie radę. Z takimi myślami doszła razem z chłopakiem do szkoły. Poszli do szatni i się przebrali. Następnie oboje ruszyli pod klasę. Sakura zobaczyła Hinatę. Od razu do niej podeszła, żeby jej wszystko opowiedzieć. Miała nadzieję, że jej przyjaciółka nie będzie temu przeciwna.
- Cześc Hinata. Możemy porozmawiać?
- Jasne. Mów - dzieczyny odeszły od klasy
- Umówiłam się z Lee - powiedziała nieśmiało Sakura i spuściła wzrok. Hinata przez chwilę nie mogła wyjść z podziwu. Ta nieśmiała istotka, która stała przed nią umówiła się z chłopakiem i to jeszcze jakim. Co jak co, ale Lee był przystojnym chłopakiem i do tego jeszcze geniuszem. Hinata przytuliła do siebie dziewczynę
- Tak się cieszę. Lee to dobry chłopak. Ale nie wiem czy Ty tego chcesz.
- Oczywiście, że chcę. Chyba powinnam dać sobie spokój z Sasuke. On mnie nawet nie zauważa - powiedziała trochę śmielej
- No nie wiem. Ale jak będziesz szczęśliwa z Lee to ja też będę się cieszyć. A teraz chodźmy bo własnie zaczyna się pierwsza godzina - dziewczyny weszły do klasy. Usiadły w swoich ławkach, a nauczyciel zaczął sprawdzać listę.
- Przeprasza Lee. Nie zauważyłam Cię - powiedziała nieśmiale dziewczyna
- Nie szkodzi Sakura-chan. Cieszę się, że Cie spotkałem - chłopak pomógł dziewczynie wstać ze śniegu i razem ruszyli do szkoły.
- Sakura-chan. Czy może nie zechciałabyś pójść ze mną po szkole na gorącą czekoladę? - spytał chłopak i popatrzył dziewczynie w oczy. Sakura nie wiedziała co powiedzieć. Zastanawiała sie już od dawna czy zostawić w spokoju swoje uczucie do Sasuke i znaleźć chłopaka, który pokochał by ją. Dziewczyna uśmiechneła się lekko, a na jej policzkach wyskoczyły delkatne rumieńce
- Z przyjemnościa Lee. Bardzo mi by było miło.
- Tak się cieszę, że się zgodziłaś. Od dawna próbowałem Cie gdzieś zaprosić - powiedział chłopak. Za chwilę zmienili temat na szkolny i świąteczny. Dziewczyna miała szeroki uśmiech na ustach i cieszyła się, że na niego wpadła. Może to jest początek wielkiej miłości. Teraz wie na pewno, że pomimo uczucia jakie darzy Sasuke musi wybrać Lee. A może sama tego chce. Jeszcze nie wie. Ale na pewno da sobie spokój z czarnowłosym młodzieńcem. Przy Lee była szczęśliwa. On zawsze wiedział jak ją rozbawić. Miała tylko nadzieję, że da sobie radę. Z takimi myślami doszła razem z chłopakiem do szkoły. Poszli do szatni i się przebrali. Następnie oboje ruszyli pod klasę. Sakura zobaczyła Hinatę. Od razu do niej podeszła, żeby jej wszystko opowiedzieć. Miała nadzieję, że jej przyjaciółka nie będzie temu przeciwna.
- Cześc Hinata. Możemy porozmawiać?
- Jasne. Mów - dzieczyny odeszły od klasy
- Umówiłam się z Lee - powiedziała nieśmiało Sakura i spuściła wzrok. Hinata przez chwilę nie mogła wyjść z podziwu. Ta nieśmiała istotka, która stała przed nią umówiła się z chłopakiem i to jeszcze jakim. Co jak co, ale Lee był przystojnym chłopakiem i do tego jeszcze geniuszem. Hinata przytuliła do siebie dziewczynę
- Tak się cieszę. Lee to dobry chłopak. Ale nie wiem czy Ty tego chcesz.
- Oczywiście, że chcę. Chyba powinnam dać sobie spokój z Sasuke. On mnie nawet nie zauważa - powiedziała trochę śmielej
- No nie wiem. Ale jak będziesz szczęśliwa z Lee to ja też będę się cieszyć. A teraz chodźmy bo własnie zaczyna się pierwsza godzina - dziewczyny weszły do klasy. Usiadły w swoich ławkach, a nauczyciel zaczął sprawdzać listę.
Sakura nie mogła przestać myśleć o
Lee. Cały dzień, na każdej lekcji i na każdej przerwie siedział
w jej umyśle. Może faktycznie to jest on - myślała - że tez
wcześniej go nie widziałam. Chyba byłam, a może i dalej jestem
zapatrzona w Sasuke. Ale nie mogę cały czas trzymać się jego. Na
pewno znajdzie sobie jakąś inna. Mimo tego, że moje serce należy
do niego to może jednak będę potrafiła pokochać innego - jej
myśli przerwał dzwonek na przerwę. Była to ostatni godzina w tym
dniu. Cała klasa zerwała się z miejsca i szybko pobiegła do
szatni. Sakura zaczęła się ubierać. Nagle podszedł do niej
Lee.
- To jak Sakura-chan. Idziemy? - połowa klasy popatrzyła się na nich. Wszyscy byli zdziwieni
- Oczywiście. Chodźmy - oboje wyszli z pomieszczenia. Do Hinaty podszedł Naruto.
- Cześć. Mam pytanie? Czy oni ze sobą kręcą? - spytał blond włosy ze zdziwieniem na twarzy
- Spotykają się. Sakura chyba się cieszy. A poza tym co Cię to interesuje, co? - spytała podejrzliwie. Miała nadzieje, że jej przyjaciółka nie podoba się Naruto.
- A co nie mogę. Oj skarbie...
- Hinata, może Cie odprowadzić - podszedł do nich Daiskue. Naruto popatrzył na niego gniewnie, a następnie odszedł
- Dziwny - powiedziała szeptem Hinata, a następnie poszła razem z Daisuke do domu.
Naruto wyszedł wściekły ze szkoły. Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Poszedł w stronę centrum handlowego. Wiedział, że spotka tam Sasuke z rodzicami na zakupach. Miała to być jego kara po wczorajszej wywiadówce. Zastanawiał się dalej po co Daisuke się w ogóle do niej odzywa. Ma nadzieje, że zanim Daiskue zdobędzie jej serce to on to zrobi wcześniej. Ciągle nie może przestać o niej myśleć. Czuje, jakby ona była obecna w każdym momencie jego teraźniejszego życia. Zaczyna być jego powietrzem, snem, lekiem, narkotykiem. Nigdy jej nie zapomni. To Hinata otworzyła drzwi do jego skamieniałego serca. To ona potrafi go rozśmieszyć i to dzięki niej czuje, że żyje. Bez niej to nie będzie miało sensu. Nie wie czy inna dziewczyna potrafiłaby zawrócić mu w głowie tak jak ona. Chłopak doszedł do centrum. Wjechał na górę. Zobaczył Sasuke. Zwrócił uwagę też na inna osobę. Jakieś paręnaście metrów dalej stała dziewczyna. Ukrywała się za wielkim kwiatem doniczkowym. Widać, że kogoś obserwuje. Popatrzył w stronę szczęściarza, którego obserwuje owa piękność. Naruto poczuł jakby go piorun strzelił. Osoba, którą obserwuje jego koleżanka z klasy to Sasuke. Naruto postanowił coś z tym zrobić. Wiedział, że Sasuke jest za głupi, żeby zbliżyć się albo w ogóle zobaczyć ją. A i tak Sakura zaczęła spotykać się z Lee więc nie ma nic do stracenia. W końcu są święta i przydałoby się zrobić coś miłego. Zwłaszcza, że na poniedziałkowej lekcji wydarł się na ową dziewczynę, a we wtorek jej już nie było. Zaszedł dziewczynę od tyłu i złapał za ramię. Dziewczyna bardzo energicznie się odwróciła i uderzyła niechcący chłopaka w nos. Z tego miejsca zaczęła kapać krew. Chłopak złapał się za nos i zaklął. Dziewczyna przeprosiła i chciała się oddalić z miejsca wypadku.
- Czekaj.
- Czego ode mnie chcesz? - zapytała cicho i nieśmiało. Dalej pamięta sytuację z biologii, kiedy się na nią wydarł. Wydawał jej się taki snobistyczny.
- Widziałem, że obserwujesz Sasuke
- To nie prawda! - krzyknęła w panice dziewczyna. Nie chciała, żeby ktokolwiek o tym wiedział oprócz Daikiego - Przepraszam - odezwała sie łagodniej
- Nie szkodzi. Chcę z Tobą o nim porozmawiać. Ale najpierw muszę pójść do jakiejś łazienki.
- D-dobrze. Przepraszam jeszcze raz. To było niechcący.
- Mówiłem już, że nie szkodzi - powiedział już zdenerwowany chłopak. Oboje ruszyli w stronę łazienek. Nana czuła się dziwnie idąc z nim przez centrum handlowe. Bała się, że ktoś ich zobaczy. Ona nie powinna chodzić po centrum z kimś takim. Owszem, tak jak on miała trochę kasy ale to nie tak powinno być. Chłopak wszedł do łazienki. Dziewczyna spokojnie na niego czekała. Nagle ktoś do niej podszedł. Poczuła zapach znajomych perfum.
- Cześć młoda. A co Ty tu robisz? - spytał uśmiechnięty Daiki
- Yyy. Cz-czekam. A Ty? - spytała trochę poddenerwowana. Jeszcze tego brakowało, żeby on zobaczył ją z Naruto.
- Na zakupach z rodzicami jestem. A na kogo czekasz?
- Na mnie - w tym momencie podszedł Naruto.
- Czego od niej chcesz? - spytał zdenerwowany Daiki.
- Chcę tylko porozmawiać. A poza tym to nie Twoja sprawa. Chodźmy - pociągnął dziewczynę. Ta tylko popatrzyła na Daikiego przepraszającym wzrokiem. Oboje weszli do jakiejś kawiarenki.
- To może na początek napijemy się czegoś. Zmarzłem strasznie. Czego chcesz się napić. Ja stawiam - dziewczyna popatrzyła na chłopaka zdziwionym wzrokiem
- Czekolady - powiedziała cicho. Naruto zamówił dwie gorące czekolady. Po chwili kelner przyniósł napoje. Naruto zaczął rozmowę.
- Więc.. dlaczego obserwowałaś Sasuke?
- Ja...
- Spokojnie możesz mi powiedzieć. Nic mu nie powiem. Możesz mi zaufać.
- No nie wiem.
- Jeżeli chcesz być przez niego zauważona to Ty musisz zrobić ten pierwszy krok. Sasuke to tępak - Naruto delikatnie się uśmiechną
- Nie mów tak o nim.
- Będę. To mój przyjaciel. Jestem do tego upoważniony - blondyn uśmiechną się jeszcze szerzej - więc podoba Ci się, tak?
- Tak - ledwo to z siebie wydusiła. Powinna mu powiedzieć, że nie ma ochoty z nim rozmawiać i sobie pójść.
- Chyba pamiętasz jak jakieś parę dni temu Sasuke też tu był.
- Skąd o tym wiesz? - zapytała przestraszona. Czyżby ją widział.
- Widział Cię. Mówił mi o tym - dziewczyna spuściła głowę. Teraz na pewno nie pokaże się mu na oczy. Straciła wszystko - ale się nie przejmuj. Chyba zapadłaś mu w pamięć - dziewczyna popatrzyła pytająco na chłopaka. Chłopak się uśmiechnął i dalej kontynuował - Nie mówił mi tego ale to widać, że cały czas o Tobie myśli. Nie jestem głupi. Więc mogę Ci pomóc. Porozmawiam z nim na Twój temat.
- Dlaczego chcesz mi pomóc? - spytała podejrzliwie
- Tak po prostu. Sasuke potrzebny jest ktoś kto mógłby się w końcu nim zająć. A, że są święta to przydałoby się zrobić jakiś dobry uczynek. Ja też mam jakieś sumienie. Więc porozmawiam z nim. Będziesz miała tez okazje porozmawiać z nim w sylwestra. O ile przyjdziesz. Bo robię go u siebie w domu i zaprosiłem całą klasę i jeszcze inne osoby. Więc Ty także jesteś zaproszona - powiedział mile, jak na niego - Twój kolega, którego spotkaliśmy też.
- Dziękuję za zaproszenie. I za pomoc. Nie wiem czy to jest dobry pomysł. Zwłaszcza, że nie za bardzo pajasz do mnie sympatią - powiedziała Nana
- Nie wiem co mam o Tobie sądzić. Za bardzo Cie nie znam. Jesteś strasznie cicha jak na nasza klasę. A jeżeli chodzi Ci o poniedziałkowa biologie to....sorry - powiedzenie tego nawet w taki sposób było dla Naruto małą trudnością. Nigdy nie przepraszał z byle powodu i zawsze jak to mówi uważa, że naruszona zostaje jego godność - więc ja już idę. Porozmawiam z nim - Naruto zapłacił za napoje i wyszedł. Nana także zaczęła się ubierać i wybrała numer do Daikiego. Musiała mu o tym opowiedzieć. Był to dla niej szok. Czyli, że jej marzenie o byciu z Sasuke może się spełnić. Pospiesznie wyszła z pomieszczenia z telefonem przy uchu
- To jak Sakura-chan. Idziemy? - połowa klasy popatrzyła się na nich. Wszyscy byli zdziwieni
- Oczywiście. Chodźmy - oboje wyszli z pomieszczenia. Do Hinaty podszedł Naruto.
- Cześć. Mam pytanie? Czy oni ze sobą kręcą? - spytał blond włosy ze zdziwieniem na twarzy
- Spotykają się. Sakura chyba się cieszy. A poza tym co Cię to interesuje, co? - spytała podejrzliwie. Miała nadzieje, że jej przyjaciółka nie podoba się Naruto.
- A co nie mogę. Oj skarbie...
- Hinata, może Cie odprowadzić - podszedł do nich Daiskue. Naruto popatrzył na niego gniewnie, a następnie odszedł
- Dziwny - powiedziała szeptem Hinata, a następnie poszła razem z Daisuke do domu.
Naruto wyszedł wściekły ze szkoły. Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Poszedł w stronę centrum handlowego. Wiedział, że spotka tam Sasuke z rodzicami na zakupach. Miała to być jego kara po wczorajszej wywiadówce. Zastanawiał się dalej po co Daisuke się w ogóle do niej odzywa. Ma nadzieje, że zanim Daiskue zdobędzie jej serce to on to zrobi wcześniej. Ciągle nie może przestać o niej myśleć. Czuje, jakby ona była obecna w każdym momencie jego teraźniejszego życia. Zaczyna być jego powietrzem, snem, lekiem, narkotykiem. Nigdy jej nie zapomni. To Hinata otworzyła drzwi do jego skamieniałego serca. To ona potrafi go rozśmieszyć i to dzięki niej czuje, że żyje. Bez niej to nie będzie miało sensu. Nie wie czy inna dziewczyna potrafiłaby zawrócić mu w głowie tak jak ona. Chłopak doszedł do centrum. Wjechał na górę. Zobaczył Sasuke. Zwrócił uwagę też na inna osobę. Jakieś paręnaście metrów dalej stała dziewczyna. Ukrywała się za wielkim kwiatem doniczkowym. Widać, że kogoś obserwuje. Popatrzył w stronę szczęściarza, którego obserwuje owa piękność. Naruto poczuł jakby go piorun strzelił. Osoba, którą obserwuje jego koleżanka z klasy to Sasuke. Naruto postanowił coś z tym zrobić. Wiedział, że Sasuke jest za głupi, żeby zbliżyć się albo w ogóle zobaczyć ją. A i tak Sakura zaczęła spotykać się z Lee więc nie ma nic do stracenia. W końcu są święta i przydałoby się zrobić coś miłego. Zwłaszcza, że na poniedziałkowej lekcji wydarł się na ową dziewczynę, a we wtorek jej już nie było. Zaszedł dziewczynę od tyłu i złapał za ramię. Dziewczyna bardzo energicznie się odwróciła i uderzyła niechcący chłopaka w nos. Z tego miejsca zaczęła kapać krew. Chłopak złapał się za nos i zaklął. Dziewczyna przeprosiła i chciała się oddalić z miejsca wypadku.
- Czekaj.
- Czego ode mnie chcesz? - zapytała cicho i nieśmiało. Dalej pamięta sytuację z biologii, kiedy się na nią wydarł. Wydawał jej się taki snobistyczny.
- Widziałem, że obserwujesz Sasuke
- To nie prawda! - krzyknęła w panice dziewczyna. Nie chciała, żeby ktokolwiek o tym wiedział oprócz Daikiego - Przepraszam - odezwała sie łagodniej
- Nie szkodzi. Chcę z Tobą o nim porozmawiać. Ale najpierw muszę pójść do jakiejś łazienki.
- D-dobrze. Przepraszam jeszcze raz. To było niechcący.
- Mówiłem już, że nie szkodzi - powiedział już zdenerwowany chłopak. Oboje ruszyli w stronę łazienek. Nana czuła się dziwnie idąc z nim przez centrum handlowe. Bała się, że ktoś ich zobaczy. Ona nie powinna chodzić po centrum z kimś takim. Owszem, tak jak on miała trochę kasy ale to nie tak powinno być. Chłopak wszedł do łazienki. Dziewczyna spokojnie na niego czekała. Nagle ktoś do niej podszedł. Poczuła zapach znajomych perfum.
- Cześć młoda. A co Ty tu robisz? - spytał uśmiechnięty Daiki
- Yyy. Cz-czekam. A Ty? - spytała trochę poddenerwowana. Jeszcze tego brakowało, żeby on zobaczył ją z Naruto.
- Na zakupach z rodzicami jestem. A na kogo czekasz?
- Na mnie - w tym momencie podszedł Naruto.
- Czego od niej chcesz? - spytał zdenerwowany Daiki.
- Chcę tylko porozmawiać. A poza tym to nie Twoja sprawa. Chodźmy - pociągnął dziewczynę. Ta tylko popatrzyła na Daikiego przepraszającym wzrokiem. Oboje weszli do jakiejś kawiarenki.
- To może na początek napijemy się czegoś. Zmarzłem strasznie. Czego chcesz się napić. Ja stawiam - dziewczyna popatrzyła na chłopaka zdziwionym wzrokiem
- Czekolady - powiedziała cicho. Naruto zamówił dwie gorące czekolady. Po chwili kelner przyniósł napoje. Naruto zaczął rozmowę.
- Więc.. dlaczego obserwowałaś Sasuke?
- Ja...
- Spokojnie możesz mi powiedzieć. Nic mu nie powiem. Możesz mi zaufać.
- No nie wiem.
- Jeżeli chcesz być przez niego zauważona to Ty musisz zrobić ten pierwszy krok. Sasuke to tępak - Naruto delikatnie się uśmiechną
- Nie mów tak o nim.
- Będę. To mój przyjaciel. Jestem do tego upoważniony - blondyn uśmiechną się jeszcze szerzej - więc podoba Ci się, tak?
- Tak - ledwo to z siebie wydusiła. Powinna mu powiedzieć, że nie ma ochoty z nim rozmawiać i sobie pójść.
- Chyba pamiętasz jak jakieś parę dni temu Sasuke też tu był.
- Skąd o tym wiesz? - zapytała przestraszona. Czyżby ją widział.
- Widział Cię. Mówił mi o tym - dziewczyna spuściła głowę. Teraz na pewno nie pokaże się mu na oczy. Straciła wszystko - ale się nie przejmuj. Chyba zapadłaś mu w pamięć - dziewczyna popatrzyła pytająco na chłopaka. Chłopak się uśmiechnął i dalej kontynuował - Nie mówił mi tego ale to widać, że cały czas o Tobie myśli. Nie jestem głupi. Więc mogę Ci pomóc. Porozmawiam z nim na Twój temat.
- Dlaczego chcesz mi pomóc? - spytała podejrzliwie
- Tak po prostu. Sasuke potrzebny jest ktoś kto mógłby się w końcu nim zająć. A, że są święta to przydałoby się zrobić jakiś dobry uczynek. Ja też mam jakieś sumienie. Więc porozmawiam z nim. Będziesz miała tez okazje porozmawiać z nim w sylwestra. O ile przyjdziesz. Bo robię go u siebie w domu i zaprosiłem całą klasę i jeszcze inne osoby. Więc Ty także jesteś zaproszona - powiedział mile, jak na niego - Twój kolega, którego spotkaliśmy też.
- Dziękuję za zaproszenie. I za pomoc. Nie wiem czy to jest dobry pomysł. Zwłaszcza, że nie za bardzo pajasz do mnie sympatią - powiedziała Nana
- Nie wiem co mam o Tobie sądzić. Za bardzo Cie nie znam. Jesteś strasznie cicha jak na nasza klasę. A jeżeli chodzi Ci o poniedziałkowa biologie to....sorry - powiedzenie tego nawet w taki sposób było dla Naruto małą trudnością. Nigdy nie przepraszał z byle powodu i zawsze jak to mówi uważa, że naruszona zostaje jego godność - więc ja już idę. Porozmawiam z nim - Naruto zapłacił za napoje i wyszedł. Nana także zaczęła się ubierać i wybrała numer do Daikiego. Musiała mu o tym opowiedzieć. Był to dla niej szok. Czyli, że jej marzenie o byciu z Sasuke może się spełnić. Pospiesznie wyszła z pomieszczenia z telefonem przy uchu
Komentarze
Prześlij komentarz