Rozdział IV


Jest zimowe popołudnie. Sasuke własnie wraca ze szkoły. Szedł sam. Cały czas myśli o dziewczynie z centrum handlowego - Hmm. Ta dziewczyna. Zawsze widzę ją z chłopakiem o krótkich, ciemnych włosach. Ale dzisiaj siedziała sama na każdej lekcji jak i na korytarzu. Ale bardzo ciekawi mnie czego patrzyła na nie w centrum handlowym. A może to nie na mnie? Może obserwowała Naruto. Przecież każda dziewczyna i nie tylko z naszej klasy lgnie do niego jak pszczoły do miodu. Może powinienem z nią porozmawiać? Ale to nie jest w moim stylu. Nie jestem typem podrywacza i nie bardzo potrafię rozmawiać z dziewczynami a zwłaszcza z tymi do ich nie znam. A może Naruto ma rację. Chyba powinienem przestać robić z siebie takiego głupka i zacząć żyć poważniej. Może wtedy stanę się kimś innym. Jeżeli by się tak stało to ciekawe czy dałbym radę porozmawiać z Naną? Przecież jest ładna dziewczyna i na dodatek inteligentną. Ale nie wiem czy ona by zechciała w ogóle rozmawiać z kim takim jak ja. Jestem tylko przyjacielem Naruto. A to on ma powodzenie wśród dziewczyn. I mimo to, że się z nim przyjaźnie każda uważa mnie za totalnego głupka. Ale teraz, tak po chwili zastanowienia, jeżeli istnieje dziewczyna, która zechce ze mną być i ułożyć sobie życie to pokocha mnie takiego jakim jestem. I nie ważne czy będę zrównoważonym człowiekiem czy szalonym nastolatkiem. Na pewno z wiekiem czasu przejdzie mi to ale nie będę jednak słuchał rad osoby, która nie potrafi odbić koledze dziewczyny używając swojego uroku i inteligencji. Tak. Będę taki jaki jestem. Dzięki mojemu charakterowi wyróżniam się spośród tłumu i nie jestem taki jak każdy. Nie podążam za innymi i mam własne zdanie na przeróżne poglądy. A jeśli chodzi o Hinatę i Naruto to ja muszę coś zrobić. Przecież Naruto to mój najlepszy przyjaciel. A ja muszę mu pomóc - Sasuke doszedł do domu. Wszedł do swojego pokoju i rzucił torbę na łózko. Zbiegł na dół z zamiarem zjedzenia czegoś dobrego aby zaspokoić swój parogodzinny głód. W kuchni spotkał mamę.
- Cześć mamo. Co robisz?
- Robię obiad. Zaraz tato ma przyjechać z Itachim.
- To już dzisiaj? Tak szybko?
- Sasuke. Nie było ich miesiąc.
- Tak? To faktycznie szybko zleciało.
- Hm. A jak tam w szkole?
- E... A czego pytasz mamusiu?
- Sasuke. Ile dzisiaj?
- Tylko trzy. No bo uwzięli się na mnie. Ja nic złego nie robię.
- Kochanie. Nauczyciele się na Ciebie nie uwzięli tylko Ty się nie uczysz. Wstyd na wywiadówki chodzić.
- Nie przesadzaj. Az tak źle nie jest.
- Nie jest? Dobrze. Skoro tak mówisz. To jutro na wywiadówkę pójdzie tato. Dobra?
- A dlaczego on?
- No przecież mówisz, że źle nie jest to czego ma nie iść?
- Kto ma nie iść? - do kuchni własnie wszedł Fugaku
- E. Nikt tato nikt. Nie przejmuj się - Sasuke zaczął się uśmiechać nerwowo
- Kochanie. Mam nadzieje, że masz jutro czas?
- A co się stało? - Sasuke popatrzył na mamę przestraszonym wzrokiem.
- Musze zapłacić rachunek za internet a idę na wywiadówkę.
- To ja mogę pójść.
- Ale po co, tato? Mama chce iść to niech idzie - wtrącił się Sasuke z przerażona miną
- Oj synuś. Chyba jednak ja pójdę skoro tak na to reagujesz.
- O matko - Sasuke po tych słowach udał się do swojego pokoju.

Na dworze pada śnieg. Drzewa pokrył biały puch. Park o tej porze roku wygląda przecudownie. Gałęzie drzew wyglądają inaczej niż zwykle. Mimo zimna można by siedzieć i oglądać je całymi dniami. Wpatrując się w nie można odkryć w sobie drugie wnętrze i całkiem inna osobę. Taka spokojną, opanowaną a przede wszystkim szczęśliwa osobą. Własnie w takim stanie znajdowała się dziewczyna, która przechodziła wśród takich drzew coraz spoglądając z uśmiechem na niebo. Wydawałoby się, że dziewczynie niczego nie brakuje. Ale czy to prawda. Pozory mogą bardzo mylić. Dziewczynie coraz na myśl przychodzi tylko jedna osoba. W głębi duszy cieszy się, że idzie własnie do swojego przyjaciela przy którym zapomina o swoim nadłamanym sercu i tym, że w ogóle istnieją jakieś problemy. Jest dla niej jakby lekiem na wszelkie zło. Dziewczyna wyszła z parku i skierowała się do domu na przeciwko. Cicho zapukała. Drzwi otworzył ciemnowłosy chłopak. Wyższy o głowę od niej.
- Cześć mała. Już jesteś? Zazwyczaj jak idziesz do mnie to z godzinę.
- Cześć Daiki. Przyniosłam Ci lekcję.
- Chodź. Wejdź. Z tym akurat nie musiałaś się śpieszyć.
- Czego? Jutro też cię nie będzie? - weszli do pokoju chłopaka.
- Nie. I ciesze się z tego. Chociaż wolałbym być zdrowy - chłopak odpowiedział z uśmiechem
- O rety. Zabij mnie - powiedziała zrezygnowanym głosem dziewczyna
- To jak chcesz zostań ze mną. - krzyknął ucieszony
- Nie wiem czy powinnam. Nigdy nie wagarowałam.
- Kiedyś musi być ten pierwszy raz. Profesor Daiki we wszystkim Ci pomoże - zaśmiał się chłopak
- Ty i profesor? Haha. Rozśmieszyć to Ty potrafisz. Przecież Ty tez nie byleś na wagarach.
- Kochanie, Ty jeszcze dużo rzeczy o mnie nie wiem. A co tam w szkole ciekawego?
- Naruto dzisiaj się na mnie wydarł. Bo źle ukroiłam żabę.
- Eh. Nigdy go nie lubiłem. Ale teraz zapomnijmy o tym. Co robimy?
- To już Ty wymyśl. Ja dzisiaj nie myślę - Nana rzuciła się na łóżko i zamknęła oczy.

Do mieszkania Hinaty puka właśnie pewna dziewczyna o brązowych włosach, które artystycznie upięte na górze głowy ukazują prześliczne dwa koki. Dziewczyna bardzo mocno się nie cierpliwi. Drzwi lekko się uchyliły i ukazała się granatowowłosa. TenTen szybko wyciągnęła dziewczynę na dwór.
- Ten. Co Ci się tak spieszy?
- Dobrze, że jesteś już ubrana. Szybko, chodź - dziewczyna pociągnęła Hinatę za rękę.
- Ale gdzie?
- No jak gdzie. Do centrum. Widziałam na internecie wyprzedaż takich prześlicznych butów. Muszę je mieć.
- Przecież masz z 50 par butów. Po co Ci następne?
- Musze je mieć i tyle. Nie zadawaj tyle pytań tylko pospiesz się bo mi je wykupią.
- Dobrze dobrze. Chodź - dziewczyny ruszyły do centrum. Wjechały na górę do sklepu w którym znajdowały się owe buty. TenTen przymierzyła prawie wszystkie pary ale za namowa Hinaty wyszły w końcu ze sklepu.
- Ile Ty tych butów chciałaś kupić. Miały być jedne.
- Oj Hinata. Tamte były prześliczne. I pasują do Twoich oczu.
- Ale tyle czasu w jed... o matko. Jakie cudne te buty.
- Mówiłam. Wracamy.
- Tak. Musimy. Ja je chce.
- I widzisz. Już nie narzekasz. Wystarczyło Ci pokazać takie przecudne buty.
- Chodźmy szybciej bo wykupią - i tak spędziły resztę dnia na przymierzaniu butów. Po powrocie do domu Hinata nie wierzyła, że może spędzić w sklepie tyle czasu i kupić tyle rzeczy. Ale jedno wiedziała. Już nigdy nie pójdzie z Ten na zakupy, ponieważ za dużo kupiła niepotrzebnych rzeczy, a szczególnie butów.

Komentarze