Rozdział II
Piszę
ten pamiętnik tylko dlatego, żeby wylać na kartkę papieru moje
wszystkie myśli, niepokoje i troski. Zacznę od chłopaka w którym
kocham się dość długo. Dlaczego on mnie nie widzi. Wiem, jestem
mało zauważalna. Ale moje serce nie. Chciałabym kiedyś poznać
mężczyznę mojego życia, który nie pytał by o nic tylko po
prostu przytulił, pocałował po prostu kochał taką jaka jestem.
Czasami idąc ulicami zastanawiam się nad tym co czują inni ludzie.
Niby na zewnątrz wyglądają najszczęśliwszych. A tak na prawdę?
To szczęście jest tylko chwilowe. Przecież nikt nie wie co tak na
prawdę zgotuje nam los i jakie będzie nasze przeznaczenie.
Zastanawiałam się kiedyś nad tym. Ale nie wiem jaki dokładnie
wtedy był tego cel. Codziennie rano budzę się z obawą, że każda
bliska mi osoba umrze, a ja zostanę sama. Bez żadnego oparcia. Mam
nadzieje, że ktoś kiedyś wyciągnie do mnie pomocną dłoń. Nie
chce współczucia od tej osoby. Chcę tylko pomocy. Nawet teraz.
Kiedy mam wszystko, czuję jakąś pustkę w sobie. Może brak
miłości chłopaka, którego ja darzę uczuciem. A może to po
prostu taki okres w którym sama nie wiem czego chcę. Może po
prostu nie zakochałam się w Sasuke tylko zauroczyłam. Jednak jest
coś co zawsze ukoi moje serce. Daiki. On zalecił mi pisanie tego
notatnika. Mój przyjaciel, to on zawsze jest ze mną. Ale jest dla
nie jak przyjaciel. Wiem, że gdyby nie on, zaginęła bym w tym
świecie chaosu, a szczególnie w sobie samej. Czasami nie radzę
sobie nawet ze swoimi myślami. Ale Daiki zawsze ma na to jakąś
rade. Przytula mnie wtedy do siebie, czuję jego ciepło. Mówi mi
zawsze, żebym opuściła swój umysł i przestała się zadręczać.
Żebym się niczym nie martwiła bo on jest przy mnie. Nie wiem czy
to jego słowa działają na mnie tak kojąco czy on sam. Jest
najlepszym przyjacielem jakiego miałam. Czasami mam myśli, żeby
dać sobie spokój z Sasuke. Lecz niestety moje serce nie
współpracuje z mózgiem. Mam nadzieje, że ułoży mi się wszystko
w życiu. Dzięki temu pamiętnikowi i chociaż paru słowom
zapisanym tu czuję się o wiele lepiej. Nie sądziłam, że pisanie
po kartce potrafi tak uspokoić. Dziękuję Daikiemu za to, że
zawsze się o mnie martwi ilekroć razy wpadałam w niepokój.
Dziękuję za wszystko. Jesteś najlepszym przyjacielem jakiego
kiedykolwiek miałam. Nana
Nastał
ranek. W pokoju pewnej młodej blondynki o niebieskich oczach słychać
było hałas budzika. Dziewczyna lekko podniosła głowę. Raptownym
ruchem ręki wyłączyła budzik. Mimo wczesnej pory dziewczyna
wstała uśmiechnięta. Cała w skowronkach poszła do łazienki.
Dlaczego była szczęśliwa? Ponieważ to właśnie dzisiaj, 11
grudnia miała urodziny. Ale nie byle jakie. Tego dnia stawała sie
niezależną kobietą. Tak. Były to jej 18 urodziny. Każdy z jej
przyjaciół skończył dawno ten wiek. Została tylko ona. Po
wyjściu z łazienki udała się na dół na skonsumowanie śniadania.
Zaszła do kuchni. Jej mama cicho podśpiewywała pod nosem. Nagle
wyszła z kuchni, wzięła coś z salonu i wręczyła to
Ino.
- Wszystkiego najlepszego kochanie
- Dziękuje mamo - i ucałowała ją w policzek. Wyjęła z małego pudełeczka śliczny naszyjnik. Był w kształcie łezki. Po środku miał niebieski kryształek. Dziewczyna ucieszona wstała z krzesła i podbiegając do mamy rzuciła jej sie na szyje.
- Mamo. To najśliczniejszy prezent jaki kiedykolwiek dostała. Musiałaś wydać na niego fortunę.
- Przestań kochanie. W końcu to Twoje 18 urodziny-Ino porozmawiała jeszcze chwilkę z mamą i zaraz wyszła do szkoły. Szła pewnym krokiem. Była ciekawa czy dostanie dzisiaj coś jeszcze. Doszła do szkoły i weszła pod swoją klasę. Pierwsza była matematyka. Mimo tego, że ten przedmiot nie szedł jej za dobrze, nie miała niechęci iść na niego. Nie mogła się doczekać przyjęcia z okazji jej urodzin. Po dzwonku wszyscy weszli do klasy. Lekcja minęła bardzo szybko. Kurenai-sensei potrafiła bardzo przyjemnie prowadzić. Ale jeżeli ktoś nie uczy się od początku nauki w liceum to ma później problemy. Właśnie taki problem miała Ino. Mimo tego nauczycielka nigdy nie próbowała jej ośmieszyć. Dziewczynie lekcje zleciały dość szybko. Szła do domu już z chęcią przygotowania wszystkiego na imprezę. Wiedziała, że zostaje sama w domu i nocuje u niej każdy. Dlatego musiała choć trochę posprzątać. Rodzice już dawno pojechali do jej cioci. Specjalnie zostawili dla niej wolny dom. Gdy doszła do domu udała sie do pokoju, rzuciła torbę w kąt, zeszła do kuchni. Zjadła obiad i wzięła sie za sprzątanie. Dużo tego nie miała. Mama sprzątnęła niektóre rzeczy ale i tak musiała wszystko poustawiać. Najbardziej nie mogła sie doczekać spotkania z Schikamaru. Był jej przyjacielem, ale ona darzyła go nieco większym uczuciem. Potrafiła się z nim bardzo dobrze dogadać. Mimo tego, że nie raz już go pobiła, on sie zawsze z tego śmieje i wybacza jej. Cóż. Niestety, taka jej natura. Mimo, że była przeciwna przemocy, sama jej używała. Miała nawet kolekcję starych narzędzi, których kiedyś używali jak broni. Ale nigdy nie próbowała jej użyć. Może jest czasami trochę agresywna, ale na pewno nie jest jakąś psychopatka. Dziewczyna po posprzątaniu i ustawieniu wszystkiego poszła do łazienki i odświeżyła sie. Ubrała sie w czarne leginsy i szary sweterek sięgający jej do kawałka ud, który dostała od Ten-Ten. Gdy już była wyszykowana zeszła na dół. Widząc, że do rozpoczęcia została jej jeszcze godzina włączyła telewizor i próbowała znaleźć coś do obejrzenia.
- Wszystkiego najlepszego kochanie
- Dziękuje mamo - i ucałowała ją w policzek. Wyjęła z małego pudełeczka śliczny naszyjnik. Był w kształcie łezki. Po środku miał niebieski kryształek. Dziewczyna ucieszona wstała z krzesła i podbiegając do mamy rzuciła jej sie na szyje.
- Mamo. To najśliczniejszy prezent jaki kiedykolwiek dostała. Musiałaś wydać na niego fortunę.
- Przestań kochanie. W końcu to Twoje 18 urodziny-Ino porozmawiała jeszcze chwilkę z mamą i zaraz wyszła do szkoły. Szła pewnym krokiem. Była ciekawa czy dostanie dzisiaj coś jeszcze. Doszła do szkoły i weszła pod swoją klasę. Pierwsza była matematyka. Mimo tego, że ten przedmiot nie szedł jej za dobrze, nie miała niechęci iść na niego. Nie mogła się doczekać przyjęcia z okazji jej urodzin. Po dzwonku wszyscy weszli do klasy. Lekcja minęła bardzo szybko. Kurenai-sensei potrafiła bardzo przyjemnie prowadzić. Ale jeżeli ktoś nie uczy się od początku nauki w liceum to ma później problemy. Właśnie taki problem miała Ino. Mimo tego nauczycielka nigdy nie próbowała jej ośmieszyć. Dziewczynie lekcje zleciały dość szybko. Szła do domu już z chęcią przygotowania wszystkiego na imprezę. Wiedziała, że zostaje sama w domu i nocuje u niej każdy. Dlatego musiała choć trochę posprzątać. Rodzice już dawno pojechali do jej cioci. Specjalnie zostawili dla niej wolny dom. Gdy doszła do domu udała sie do pokoju, rzuciła torbę w kąt, zeszła do kuchni. Zjadła obiad i wzięła sie za sprzątanie. Dużo tego nie miała. Mama sprzątnęła niektóre rzeczy ale i tak musiała wszystko poustawiać. Najbardziej nie mogła sie doczekać spotkania z Schikamaru. Był jej przyjacielem, ale ona darzyła go nieco większym uczuciem. Potrafiła się z nim bardzo dobrze dogadać. Mimo tego, że nie raz już go pobiła, on sie zawsze z tego śmieje i wybacza jej. Cóż. Niestety, taka jej natura. Mimo, że była przeciwna przemocy, sama jej używała. Miała nawet kolekcję starych narzędzi, których kiedyś używali jak broni. Ale nigdy nie próbowała jej użyć. Może jest czasami trochę agresywna, ale na pewno nie jest jakąś psychopatka. Dziewczyna po posprzątaniu i ustawieniu wszystkiego poszła do łazienki i odświeżyła sie. Ubrała sie w czarne leginsy i szary sweterek sięgający jej do kawałka ud, który dostała od Ten-Ten. Gdy już była wyszykowana zeszła na dół. Widząc, że do rozpoczęcia została jej jeszcze godzina włączyła telewizor i próbowała znaleźć coś do obejrzenia.
W
pokoju ślicznej różowowłosej panował chaos. Ciuchy porozrzucane
były po całym pokoju. Biedna Sakura, nie wiedziała w co sie ubrać.
Planowała założyć na siebie coś w czym nikt jej nigdy nie
widział. Chciała zrobić na każdym wrażenie a szczególnie na
Sasuke. Tak. Był to chłopak, który podobał jej sie od
podstawówki. Po poprzebieraniu wszystkich ciuchów dziewczyna ubrała
sie w czarne, grubsze rajstopy i białą sukienkę sięgającą przed
kolana. Sukienka była w czarne kropki i miała średniej wielkości
kokardę zawiązaną z tyłu pleców. Sukienka nie była prosta. Na
piersiach była pokarbowana co ładnie uwydatniało biust. Ramiączka
były dość grube, a dół sukienki był trochę bombkowaty.
Zadowolona z siebie dziewczyna stanęła przed lustrem. Związała
swoje długie włosy w przepiękny kok i nałożyła delikatny
make-up. Po naszykowaniu sie całkowicie udała sie do domu
blondynki. Gdy doszła na miejsce wszyscy już byli. Poczuła sie
trochę głupio, że będzie musiała na końcu wchodzić i każdy
będzie sie na nią patrzeć. Nienawidziła tego. Ale cóż. Za długo
sie szykowała. Dobrze, że dała prezent Ino w szkole. Delikatnie
zapukała do drzwi i weszła. Ino podeszła w stronę drzwi przywitać
Sakurę. Obie weszły do salonu w którym trwała impreza urodzinowa.
Wszystkie oczy w tym momencie były skierowane na dziewczyny. A
zwłaszcza na jedną z nich. Była nią zielonooka. Na jej policzkach
pojawiły się lekkie rumieńce. Do dziewczyny podeszła Hinata.
- Hej kochana. Ślicznie dziś wyglądasz. Zaskoczyłaś nas.
- Hej. Dziękuję. Starałam się. Dlatego się spóźniłam.
- Powinnaś ubierać się tak codziennie - powiedział uśmiechnięty Sasuke. Dziewczyna spłonęła rumieńcem.
- D-dziękuję Sasuke.
- Nie ma za co - odpowiedział z uśmiechem na twarzy i ulotnił się do swojego przyjaciela. Po godzinie od rozpoczęcia wszystkie prawie wszystkie dziewczyny były już pijane. Tylko Hinata jedna była w miarę trzeźwa. W końcu najmniej z nich wypiła. W sumie. Nie tylko dziewczyny były pijane. Połowa chłopaków także nie była w dobrym stanie. Do Hinaty podszedł Daisuke.
- Hej. Jak sie bawisz? - spytał lekko pijany. Był on jednym z nielicznych chłopaków trzymających sie na nogach
- Hej. Świetnie. Tylko szybko sie po upijali, ale mimo tego wszyscy się świetnie bawią. Przecież o to chodziło - powiedziała uśmiechnięta Hinata
- No tak. Wiesz, może to nie jest najlepszy moment, ale czy poszłabyś jutro ze mną do kina. Wiesz pooglądalibyśmy coś - powiedział nieśmiele chłopak. Dziewczyna popatrzyła na niego. Chwilę się zastanowiła, aż w końcu odpowiedziała
- No jasne. Mogę pójść. Ale obiecaj, że pójdziemy na jakiś horror - powiedziała roześmiana dziewczyna.
- Oczywiście. Na jaki tylko chcesz - rzekł szczęśliwy chłopak. Po tej rozmowie Hinata poszła do łazienki. Zastanawiała sie czy dobrze robi umawiając sie z Daisuke. Ale dlaczego miała by tego nie robić. Jest to mądry i miły chłopak. Zna go dość długo żeby wiedzieć, że nic jej nie zrobi. Przecież są przyjaciółmi. Miała także nadzieje na to, że jak chodź trochę poflirtuje z Daisuke to nie będzie myśleć o Naruto. Tak. To ten chłopak, który chyba skradł jej serce. Chciała jak najszybciej zapomnieć o nim. Nie chciała być przez niego w jakikolwiek sposób zraniona. Mimo, że jest jedyna dziewczyna, która zainteresował sie blondyn nie chciała. A może ona po prostu wmówiła sobie, że on się w jakikolwiek sposób nią interesuje. Może sobie z niej żartuje. Przegoniła wszystkie głupie myśli i wróciła na imprezę.
- Hej kochana. Ślicznie dziś wyglądasz. Zaskoczyłaś nas.
- Hej. Dziękuję. Starałam się. Dlatego się spóźniłam.
- Powinnaś ubierać się tak codziennie - powiedział uśmiechnięty Sasuke. Dziewczyna spłonęła rumieńcem.
- D-dziękuję Sasuke.
- Nie ma za co - odpowiedział z uśmiechem na twarzy i ulotnił się do swojego przyjaciela. Po godzinie od rozpoczęcia wszystkie prawie wszystkie dziewczyny były już pijane. Tylko Hinata jedna była w miarę trzeźwa. W końcu najmniej z nich wypiła. W sumie. Nie tylko dziewczyny były pijane. Połowa chłopaków także nie była w dobrym stanie. Do Hinaty podszedł Daisuke.
- Hej. Jak sie bawisz? - spytał lekko pijany. Był on jednym z nielicznych chłopaków trzymających sie na nogach
- Hej. Świetnie. Tylko szybko sie po upijali, ale mimo tego wszyscy się świetnie bawią. Przecież o to chodziło - powiedziała uśmiechnięta Hinata
- No tak. Wiesz, może to nie jest najlepszy moment, ale czy poszłabyś jutro ze mną do kina. Wiesz pooglądalibyśmy coś - powiedział nieśmiele chłopak. Dziewczyna popatrzyła na niego. Chwilę się zastanowiła, aż w końcu odpowiedziała
- No jasne. Mogę pójść. Ale obiecaj, że pójdziemy na jakiś horror - powiedziała roześmiana dziewczyna.
- Oczywiście. Na jaki tylko chcesz - rzekł szczęśliwy chłopak. Po tej rozmowie Hinata poszła do łazienki. Zastanawiała sie czy dobrze robi umawiając sie z Daisuke. Ale dlaczego miała by tego nie robić. Jest to mądry i miły chłopak. Zna go dość długo żeby wiedzieć, że nic jej nie zrobi. Przecież są przyjaciółmi. Miała także nadzieje na to, że jak chodź trochę poflirtuje z Daisuke to nie będzie myśleć o Naruto. Tak. To ten chłopak, który chyba skradł jej serce. Chciała jak najszybciej zapomnieć o nim. Nie chciała być przez niego w jakikolwiek sposób zraniona. Mimo, że jest jedyna dziewczyna, która zainteresował sie blondyn nie chciała. A może ona po prostu wmówiła sobie, że on się w jakikolwiek sposób nią interesuje. Może sobie z niej żartuje. Przegoniła wszystkie głupie myśli i wróciła na imprezę.
W
salonie wszyscy sie dobrze bawili. Większość osób mniej więcej
już wytrzeźwiała. Była godzina 23. O północy wszyscy mieli grac
w Twistera. Już dziewczyny zaczynały wszystko przygotowywać. Na
kanapie siedział Naruto. Zastawiał sie co takiego Daisuke mówił
Hinacie. Był strasznie zazdrosny. Nie wiedział dlaczego. Przecież
nigdy w żadnej dziewczynie się nie zakochał. Ale Hinata była
inna. Jej intelekt przekraczał inteligencje nawet nauczycieli z jego
szkoły. Miała te śliczne, miękkie granatowe włosy i
hipnotyzujące, lawendowe, duże oczy. To w nich była ta magia. Gdy
patrzył w nie nic dla niego nie istniało. Dlatego musiał o nią
walczyć. Może faktycznie sie zakochał. Wie, że nie pozwoli
Daisuke być z Hinata. Na zegarze wybiła północ. Wszyscy zebrali
sie na środku pokoju. Zaczęli grac. Dawno sie tak nie bawili.
Chcieli aby ta noc sie nie kończyła.
Komentarze
Prześlij komentarz