Rozdział I

W czwartkowe popołudnie wszystkie dzieciaki ze szkoły zaczęły już wychodzić. Cieszyli sie na widok puszystego śniegu, który zdobił ulice i place. Cieszyli się też z tego, że za ponad tydzień nareszcie będą święta. To w następny piątek wyjdą ze szkoły i nie wrócą do niej przez calutki tydzień. Dale mniejszych dzieci tydzień laby to coś czego można pozazdrościć. Ale nastolatkowie mimo tego, że na zewnątrz cieszyli się wolnym to jednak było to dla nich za mało. Nie mogli się doczekać ferii zimowych albo tego co każdy uczeń chciałby w tej chwili. Wakacji. 

W klasie 2 c panowała cisza. Tylko jedna osoba nie mogła cały czas wysiedzieć w miejscu. Mianowicie był nim Sasuke Uchicha. Wielki łobuz szkolny. Nie było miejsca w którym nie był i nie nabroił. Mimo swojego charakteru wszyscy darzyli go szczerą sympatią. Teraz siedział i kręcił się mówiąc o zbliżających się świętach i wolnym, do swojego najlepszego przyjaciela, Naruto. Blond włosy cały czas upominał Sasuke żeby przestał mówić bo zaraz oboje wylecą do dyrektorki.
- Sasuke i Naruto. Przestaniecie w końcu rozmawiać czy mam was wysłać do pani dyrektor? - powiedział zirytowany nauczyciel do obojgu.
- Ale to nie my. Wydaje się panu. To ptaki śpiewają za oknem. A jeżeli słyszy pan głosy najwyższy czas wybrać się do specjalisty - powiedział uśmiechnięty czarnooki ale zaraz mina mu zrzedła, ponieważ zobaczył wściekła minę Orochimaru-senseia. Każdy wiedział, żeby z nim nie zadzierać. Sasuke zrobił już to nie raz. Ale nigdy nie widział tak zdenerwowanego nauczyciela od biologi.
- Sasuke. Jeżeli myślisz, że ujdzie Ci to na sucho to się grubo mylisz. Już wynocha do pani dyrektor - Sasuke wstał i już chciał wychodzić - Naruto. Ty też - teraz oboje szli korytarzem kierując się do Tsunade-sama. Mimo że była to ciocia Naruto, nigdy w szkole jej nie odpuszczał. Każde wywalenie z lekcji miało u niej swoje konsekwencje. Woleli by iść do pani pedagog. Młodej i pięknej Konan. Ale nie Ten przeklęty Orochimaru musiał ich wysłać akurat do dyrektorki. Nie mieli innego wyjścia. Całą drogę żaden się nie odezwał. A było to dziwne, gdyż zawsze Sasuke nie mógł posiedzieć cicho nawet paru sekund. Może przestraszył się groźnej miny Naruto? Niebieskooki był jeszcze gorzej wkurzony niż Oro-sensei. Doszli do drzwi gabinetu i cicho zapukali. W pokoju słychać było głośne wejść. Oboje weszli i zatrzasnęli za sobą drzwi. Rozpoczęła Tsunade-sama.
- Dzień Dobry chłopcy. Właśnie martwiłam się, że szósta godzina lekcyjna a wy jeszcze do mnie nie przyszliście. Co was sprowadza? - spytała lekko zdenerwowanym głosem
- Orochimaru-sensei wyrzucił nas z klasy nie wiadomo za co. Przecież my nic nie zrobiliśmy - krzyknął bezradny Sasuke, gdyż nie wiedział jaką wymówkę dzisiaj wymyślić. Przez całą drogę do gabinetu myślał na ten temat ale nic nie chciało wpaść do jego głowy. Mimo tego, iż wiedział, że nigdy Tsunade im nie wierzy to mówił, że warto spróbować.
- Taak? Ale Orochimaru-sama nigdy was nie wyrzuca z lekcji za nic - powiedziała już lekko uśmiechnięta pani dyrektor. Rozmowa z tymi chłopcami zawsze poprawiała jej humor.
- Ale dzisiaj zrobił to bez przyczyny - tym razem odezwał się Naruto.
- Aha. To może ja zawołam waszego nauczyciela od biologii i z nim porozmawiamy, co?
- Eee. Ale po co? - tym razem odezwali się oboje w tym samym czasie.
- Czyli, że jednak jest coś na rzeczy. Ale dobrze. Dzisiaj wyjątkowo wam odpuszczę. Mamy już koniec lekcji na dzisiaj więc nie będę wam psuć dnia, ale to nie znaczy, że będę tak robiła cały czas. Nawet o tym nie myślcie. A teraz wynocha dopóki się nie rozmyśliłam - krzyknęła Tsunade, a Naruto z Sasuke wyszli z gabinetu. Gdy zamknęli drzwi oboje odetchnęli z ulga.
- A jednak nam się udało - powiedział szczęśliwy Sasuke - nawet nie musiałem wymyślać wymówek - nagle poczuł lekkie uderzenie z tyłu w głowę
- Głąbie. Przez Ciebie mogliśmy mieć przerąbane. Mówiłem nie gadaj - powiedział poirytowany Naruto.
- Przestań. No nie mów mi, że jak mu dogadałem na lekcji to nie rozśmieszyło Cię to.
- Dobra. Może troszkę. Ale przez Ciebie o mało co nie pracowaliśmy po lekcjach. Jeszcze jakbyśmy jutro musieli to robić to totalna załamka. Na weekend dłużej w szkole zostać - powiedział załamany Naruto i złapał się za głowę
- Ale nie musimy. I nie przejmuj się tym tak. Upiekło nam się. Upiekło. Wiec nie ma co narzekać.
 -Może masz rację. Ale to tylko ten jedyny raz - powiedział Naruto i złapał chłopaka ramieniem za szyję. Oboje zaczęli się śmiać.
- No a teraz chodźmy bo zaraz dzwonek a plecaki mamy w klasie - rzekł Naruto i dwaj przyjaciele ruszyli w stronę klasy.

Zadzwonił dzwonek. Wszyscy uczniowie z 2 c zaczęli pakować książki i szybko wybiegli z klasy. Dwie najlepsze przyjaciółki ruszyły w stronę szatni. W pomieszczeniu znajdowała się cała klasa, łącznie z Sasuke, w którym na zabój kochała się pewna różowo włosa Sakura. Ale z powodu swojej nieśmiałości, nie miała odwagi nawet z nim porozmawiać spokojnie..
- Hej dziewczyny - odezwał się Naruto - jest coś z bioli zadane?
- Trzeba było nie gadać na lekcji to przynajmniej byś wiedział - odpowiedziała twardo Hinata.
- Ale nie sprawi Ci to problemu jak powiesz mi skarbie co jest zadane - powiedział łobuzacko Naruto i zadziornie się uśmiechnął.
- Oż Ty chamie. Nie mów do mnie skarbie - powiedziała zdenerwowana.
- No nie mów, że Ci się nie podoba, kotek - odpowiedział Naruto i puścił do niej oczko
- Eh. Musisz mnie tak codziennie denerwować? - rzekła lekko roześmiana dziewczyna. Rozbawiało ja to. Ale nie wiedziała jakie intencje wobec niej miał niebieskooki - Sakura. Ja poczekam na zewnątrz. Nie będę się denerwować bo w jakąś depresje wpadnę jeszcze.
- Dobra. Już kończę się ubierać - powiedziała szybko Sakura. W tym momencie do zielonookiej podszedł Sasuke.
- Hej Sakurciu. Jest zadane coś z biologii? - powiedział uśmiechnięty a twarz dziewczyny cała poczerwieniała - czego jesteś czerwona. Może chcesz wyjść na zewnątrz?
- Nie. Wszystko dobrze - powiedziała nieśmiało - nic nie zadał. Był za bardzo zdenerwowany żeby o tym myśleć. Przynajmniej tak powiedział - odezwała się szybko dziewczyna i wybiegła z szatni.
- Ej. Czego tak szybko uciekła?
- Dureń - powiedział tylko zirytowany Naruto. Nie mieściło mu się w głowie, że Sasuke nie widzi tego, że strasznie podoba się Sakurze. Oboje wyszli ze szkoły i po ciężkim dniu szkolnym udali się do domów.

Wczesnym wieczorem, w domu u Ten-Ten siedziała Hinata. Obie śmiały się i rozmawiały na temat tego wszystkiego co minęło. Płakały gdy opowiadały smutne chwile, a cieszyły gdy tylko któraś przypomniała szczęśliwe momenty ich życia.
- A pamiętasz jak szliśmy wszyscy w pierwszej klasie na rozpoczęcie roku szkolnego? Jak się dopiero poznawaliśmy?
- Tak. Pamiętam to jak dziś. Wtedy Sasuke wylał na moją spódnicę sok pomarańczowy.
- Noo. Niezłego buraka wtedy spaliłaś - powiedziała roześmiana Ten-Ten.
- To nie jest śmieszne. Wyglądałam jakbym się zsikała Ale odpowiedz mi, czy rzeczywiście wszystko jest takie samo jak było kiedyś?
- Wiesz Hinata. Nie jest. To widać gołym okiem. I nie trzeba być kimś mocno inteligentnym, żeby to zauważyć. Naruto zaczyna w końcu się uśmiechać. Sasuke powoli staje się poważniejszy, ale najwidoczniej wcale mu się do tego się spieszy, Schikamaru wyjeżdża z ojcem w interesach i zaczął się zdrowiej odżywiać.
- No tak. Ale czy zmieniło się coś na złe?
- Wiesz, sądzę, że chyba tak. Nie jesteśmy już zgrani tak jak kiedyś. Każdy teraz zazwyczaj siedzi w domu albo wychodzi tylko z jedna osoba. Dziwi mnie to, że ludzie potrafią się aż tak zmienić - powiedziała trochę przybita dziewczyna.
- No właśnie. Wiec trzeba coś z tym zrobić. Nie możemy pozwolić na to, żeby za paręnaście lat nikt o sobie nie pamiętam. Pamiętaj zawsze ale to zawsze musimy się trzymać razem.
- Masz rację Hinata. Powinniśmy znowu zebrać wszystkich i pójść gdzieś jak dawniej. Zabawić się, pośmiać - powiedziała już uśmiechnięta brązowowłosa.
- Wiesz, Ten-Ten. Ja już muszę iść. Chce się jeszcze trochę pouczyć. Jutro geografia. Może pytać - powiedziała Hinata ze skwaszona miną.
- No okey. To do jutra. Trzymaj się - Hinata ubrała się i wyszła z mieszkania koleżanki. Myślała o tym o czym rozmawiała z dziewczyna. Zastanawiała się nad tym, że kiedyś prawie wcale nie odzywała się z blondynem. A teraz nie ma dnia, żeby z nim chociaż krótkiego dialogu nie nawiązała. Dziwiło ją to trochę, że Naruto, który zawsze odpychał od siebie dziewczyny nagle zaczął interesować się taką istotka jak ona. Owszem, była lubianą dziewczyna. Ale nie spodziewała się tego ,ze on będzie kiedykolwiek z nią tak blisko. Ale jednak najbardziej niepokoiło ja to, że nie ma chwili żeby o nim nie myślała. Każdego ranka, popołudnia i nocy myśli o nim. Nie może się skupić na niczym innym. Gdy zamyka oczy pojawia jej się jego twarz. Najbardziej się bała tego że może się w nim zakochać. Nie chciała tego. A dlaczego? Ponieważ według niej bardzo różnią się charakterami. A ona nie chce żeby ktokolwiek złamał jej serce. Jest realistka. Może niedługo znajdzie chłopaka, któremu odda swoje serce i będzie pewna, że nie odda go z powrotem. Z takimi myślami doszła swojego domu.

Komentarze